Porównanie biegowych czasów – najlepsza weryfikacja ofensywy odchudzającej

Na początku szybko wytłumaczę taką, a nie inną postawioną w tytule tezę, nim ktoś nawet słusznie oburzony zaprotestuje głosząc, że najlepszym weryfikatorem jest waga i porównywanie swoich kilogramów. Oczywiście dużo jest w tym prawdy, jednak pod warunkiem że jesteśmy ważeni przez niezależne od nas źródła w sposób całkowicie obiektywny. Kiedy sami stajemy nasz naszej wadze, to z tym obiektywizmem może być różnie. I to nawet może nie w całkiem świadome nasze działanie. A to możemy kładąc wagę na ziemie, zupełnie nieświadomie lekko przestawić zerową wagę, podbierając na samy początku np. kilogram, albo dwa.  Możem spojrzeć pod innym kątem, z lekko przechyloną głową co ( jeżeli nie mamy elektronicznej wagi) może spowodować, że uzyskamy zupełnie, chociaż tylko trochę, ale zawsze inny wynik niż  jest w rzeczywistości.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, jeżeli biegamy regularnie co tydzień na tej samej trasie i mamy czas mierzony przez niezależne źródło. Oczywiście pod warunkiem, że biegamy na tej samej trasie, gdyż nawet identyczna ilość kilometrów, ale uzyskana na łatwiejszej czy trudniejszej trasie może zaowocować zupełnie innymi czasami. Dlatego odkąd zacząłem przygotowania do poznańskiego maratonu nawet nie planuję wizyty w innej niż poznańska parkrun lokalizacja. Mam co prawda mały dyskomfort psychiczny, że jeszcze nie odwiedziłem Swarzędza, ale po maratonie z pewnością się tam udam.

No, ale już wracam od udowodnienia postawionej w tytule tezy. Muszę przyznać, że byłem ciekawy jaki czas dzisiaj uzyskam. Odkąd zacząłem odchudzanie w grudniu, to z miesiąca na miesiąc wraz z redukcją wagi, moje wyniki się poprawiają. Kiedy zaczynałem w grudniu ( przy wadze około 95 to moje czasy na parkrun biegały w okolicach ponad 30 minut na 5 kilometrów. I z miesiąca na miesiąc wraz z redukcją wagi, moje czasu ulegały poprawieniu. Z powodu, że moje odchudzanie jest na poziomie lokomotywy z wiersza Brzechwy ( najpierw powoli, jak żółw ociężale), tak też z moimi biegowymi czasami było. Początkowo poprawa była bardzo powolna, jednak jak się rozkręcałem z odchudzaniem, tak też poprawiałem bieganie. W zasadzie od grudnia do końca maja poprawiłem się na poziomie około minuty ( z 30 na 29). A różnica wagowa była już godna gdyż w maju dobiegłem z 95 do 85 kilogramów. No, ale w czerwcu wraz z rozpoczęciem operacji biegowej do maratonu doszedłem do etapu dalszego przykręcenia wagowej śruby, uznając że już na tyle się przyzwyczaiłem do mojej ofensywy, że mogę walić ze wszystkich luf. No i w efekcie przez ciut ponad 3 miesiące zgubiłem kolejnych 7 kilogramów. Połączenie odchudzania ze zmianą treningu ( takiego już przygotowującego do maratonu) spowodowała znaczną różnicę uzyskiwanych na Cytadeli czasów. O ile jeszcze w czerwcu biegałem na poziomie 29-30 minut, to w lipcu nagle przeskoczyłem na poniżej 28. I przez trzy starty trzymałem okolice 27.40, a w ostatnich dwóch tygodniach ( zniknęły kolejne 2 kilogramy i weekendowe sobotnio-niedzielne treningi z 24 km (łącznie) na około 33 km i nagle dzisiaj już mam czas na poziomie 27.08. Oczywiście nie są to wyniki do chwalenia pod względem biegowym, ale mają na celu możliwość porównania czasów dzięki upłynnianym kilogramom. 

Aby nie być gołosłownym wklejam moje wyniki z ostatnich 4 miesięcy

Data biegu   Numer biegu   Miejsce   Czas   Wsp.
Wieku  
Rekord życiowy (PB)?  
10/08/19 370 111 27:08 53.50%  
03/08/19 369 116 27:23 53.01%  
27/07/19 368 172 27:41 52.44%  
20/07/19 367 100 27:38 52.53%  
13/07/19 366 81 27:40 52.47%  
06/07/19 365 105 28:02 51.78%  
29/06/19 364 135 29:07 49.86%  
22/06/19 363 117 28:51 50.32%  
15/06/19 362 117 29:21 49.46%  
08/06/19 361 148 30:13 48.04%  
01/06/19 360 160 29:31 49.18%  
25/05/19 359 118 28:32 50.88%  
18/05/19 358 120 29:05 49.91%  
04/05/19 356 156 30:01 48.36%  
27/04/19 355 157 29:41 48.91%  

Jak widać progresja wyników jest znaczna. Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że nie są to wyniki, które by jakąkolwiek część ciała urywały, ale jak na gościa całkowicie pozbawionego talentu biegowego z pewną , wcale nie małą skłonnością do nadwagi myślę że chyba nie jest źle. Do moich najlepszych czasów z okresu gdy ważyłem poniżej 70 kg brakuje jeszcze obecnie około 4 minut, ale spróbuję się do nich jeszcze może kiedyś zbliżyć.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o