Pokonywanie biegowej rutyny

Zdaję sobie sprawę z faktu, że przedstawienie samego terminu, takiego jak „biegowa rutyna” może wywołać pewne kontrowersje. Wiele osób może krzyknąć: „jak rutyna, przecież bieganie to pasja, tu nie ma miejsca na rutynę, znużenie, zmęczenie czy wręcz znudzenie”. A jednak. Jeżeli przez x-czasu biegamy ciągle to samo, na tej samej trasie, w porównywalnym tempie, to staje się to po prostu rutyną. Nie analizujemy, nie oceniamy, tylko wracamy do domu, czy tam wstajemy rano, jak komu bardziej pasuje, wskakujemy w biegowe ciuchy i przynależne nam kilometry robimy. Ot, by zrobić, odbębnić na zasadzie: pobiegane, dzień zaliczony.

Taka rutyna też ma oczywiście swój urok, gdyż powoduje pewne wzbogacenie codziennego. Jednak na dłuższą metę po jakimś czasie biegamy bo biegamy, bo mamy to w naszą podświadomość wpisane, ale nie daje nam to jakiś głębszych doznań. Można to podsumować krótko: biegamy dla samego biegania. Sytuacja zaczyna się zmieniać, kiedy ustawiamy przed sobą jakiś biegowy cel: czy poprawę czasu na danym dystansie, czy start w biegu zorganizowanym na dłuższym niż to, co zwykle sobie pokonujemy. W takim przypadku nasz biegowy standard musi ulec zmianie. No i zaczynamy biegowe kombinacje: wydłużamy kilometraż, wprowadzamy różne urozmaicenia biegowe: rytmy, interwały i inne takie. Podsumowując możemy napisać, że trening nabiera zupełnie innego smaku. No i wyrywamy się z okowów rutyny w której mniej lub więcej miesięcy/lat byliśmy.

Muszę przyznać, że od czerwca jestem w takim biegowym ciągu i już widzę, jak pod wpływem tej orki plon zaczyna wyrastać. Gołym okiem widać to najbardziej na parkrun, gdzie od czerwca poprawiłem się o ponad 3 minuty, a na razie praktycznie co sobota, to wyniki są poprawiane. Oczywiście w pewnym momencie to stanie, ale na razie różnica jest co najmniej te naście sekund. Rekord był 29.06, a 6.07, gdzie różnica była o ponad minutę. Ja najbardziej to widzę podczas codziennych treningów, gdzie także zauważam poprawy i to nawet godne. Oczywiście w ramach moich skromnych możliwości. I tego z radością się trzymam


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o