Frekwencja w największych polskich maratonach

Jakiś czas temu jeden z czołowych biegowych portali pisał o wielkich frekwencyjnych spadkach w największych polskich maratonach. Odczekałem praktycznie rok i postanowiłem zrobić małe w tym zakresie porównanie jak to faktycznie jest z tymi spadkami.

Zacznijmy od najstarszego polskiego maratonu czyli Dębna. W tym i w zeszłym roku niecałe 2300 2 lata temu 2500.  Wcześniej było 2200, 2100 więc jakiś wielkich różnic nie ma. Można napisać, stabilny poziom frekwencyjny. Dwieście osób w jedną czy drugą stronę, to już wahania raczej wynikające z fantazji zapisujących się.

Z kolei Maraton Cracovia w tym roku dobiegło 5184 w zeszłym 5630 a w  2017 – 5600. Można napisać, że tutaj jakiś spadek jest, ale czy bardzo pikujący? Każdy sam może to ocenić. No, ale spadek z pewnością jest. Ciekawa jest w Krakowie dysproporcja między listą startową a wynikową sięgająca nawet w niektórych przypadkach grubo ponad 1000 osób. Tutaj  Organizatorzy z roku na rok podnoszą wpisowe może nie dużo bo o 10 PLN, ale może to ma jakiś wpływ?

We Wrocławiu tym roku mieliśmy 3150 osób, 3560 w zeszłym, ale już 4630 w 2017. W tym przypadku możemy napisać, że różnica jest nawet spora. Tutaj także mamy klasyczne, czyli o 10 PLN podnoszenie ceny pakietów. Myślę, jednak że inny jest powód spadku zapisów. Coś tutaj musi być na rzeczy.

No i najwięksi z największych na naszym krajowym rynku. Warszawa 2016- 5900 2017 – 5500 w zeszłym roku jubileusz 7500, a w tym roku już faktycznie spory spadek gdyż tylko 4500. Tak jak porównałem wpisowe, to podskoczyło w porównaniu z zeszłym rokiem o 10 PLN. Czy to było powodem, czy może coś innego jest przyczyną?

No i Poznań w zeszłym roku mieliśmy tylko 4800, gdzie dwa lata temu 6300.  No, ale 3 lata temu tylko 5800. Z kolei ten rok, który jest  jubileuszowym mamy już coś pod 7000, więc będzie to jak na nasze warunki wynik godny. No, ale mamy jubileusz, czyli jakby poza standardem zapisowym.

Myślę, że nie powodu do dramatyzowania i pisania o wielkim spadku frekwencyjnym. Poznań i Warszawa podbierają sobie na jubileusze osoby biegające, a ze w innych spada? Może właśnie ze względu na jubileusze, które “podbierają” zapisujących się z innych miast. No cóż myślę, ze warto by zerknąć czy wpisowe rośnie i czy to nie ma tutaj jakiegoś przełożenia, a nie spadek zainteresowania bieganiem. Czy może takie niby nie wielkie, ale zawsze jakieś podnoszenie cen pakietów, może wpływać zniechęcająco na biegających? Kto to wie, w końcu wielu krzyknie: co to jest 10 PLN. Tyle, że dla wielu innych tu może biega o zasadę, nie o kwotę.  Natomiast jak porównamy sobie nasza krajową frekwencją z największą maratońską szóstką świata ( Tokio, Boston, Berlin, Londyn, Chicago czy Nowy York), to okazuje się, że w najmniejszym w Wielkiej Szóstki biegnie kilka razy więcej osób, niż w wymienionych  największych naszych maratonach. Więc nie ma co się oglądać na frekwencję, tylko trzeba za… znaczy się biegać.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o