O trenowaniu i startowaniu na Ukrainie

Marku faktycznie sporo rzeczy w projekcie Runday jest niemal żywcem zabrane z parkrun, ale niektóre rzeczy sa faktycznie nowocześniejsze. Tyle, że zaczęli zdecydowanie później swój projekt i mogli coś tam unowocześnić. Ale o naszych liczbach biegajacych, to na razie tylko marzą. Dzisiaj zgodnie z wczorajszą zapowiedzią trochę o tym, jak się trenuje w Odessie i o startach zorganizowanych na ukraińskiej ziemi. Jak pisałem wcześniej ostatni tydzień spędziłem właśnie w Odessie. Oczywiście nie mogło się obyć bez trenowania i szukania informacji o tym kiedy i gdzie można sobie tutaj poważniej potuptać.

Co do samego trenowania i biegania codziennego, to nie jest ono jeszcze tak bardzo rozwinięte jak w Polsce. Owszem zdarzyło mi się spotkać parę osób biegających, ale były to takie trochę sporadyczne przypadki. Najlepszym miejscem do trenowania w Odessie jest bulwar nadmorski, gdzie faktycznie zdarzyło mi się zobaczyć parę osób, które biegały. Zdjecie ten wpis prowadzące pokazuje wieczorny urok Bulwaru, który zawsze po zmroku jest tak właśnie oświetlony. Osobiście, mimo że mieszkaliśmy niedaleko bulwaru treningi robiłem sobie właśnie na ulicy, gdzie znajdował się nasz nocleg. Wynikało to z faktu, że mieszaliśmy na pochyłym terenie, gdzie w dół miałem koło 100-200 metrów właśnie do schodów, gdzie można było zejść na bulwar, a wracając dosyć fajny dzielony podbieg, czyli do mieszkania potem kawałek poziomo i znowu podbieg w górę koło 200-300 metrów. Cały odcinek miał gdzieś koło kilometra z większym czy mniejszym hakiem, z czego jakieś 300-500 metrów były podbiegi. Dobiegałem do końca ulicy zawracałem i w dół niemal z górki na pazurki. A potem z powrotem pod górę. Muszę przyznać, że po trzech takich rundkach, czułem już te podbiegi w nogach. W sumie, takich podbiegowych treningów przed ostatnie 7 dni miałem 5, gdyż jeden dzień był przerwy, a jeden bieg wspólny w parku Tarasa Szewczenki, o którym już pisałem. Jak mam być szczery jestem bardzo ciekawy jutrzejszej weryfikacji tego treningu na parkrun, oraz oczywiście poniedziałkowego Biegu Niepodległości w Luboniu. Wtedy się okaże co i jak wypracowałem. Co do samych trningów, mimo że jak wspomniałem parę biegających osób widziałem, to jednak pewną sensację na ulicach Odessy robiłem. Raz nawet zaczepiły mnie trzy panie i każda sobie ze mną zdjęcie zrobiła. Pewno daletego, że nasza koszulka z poznańskiego maratonu wzbudziła takie zainteresowanie. Tam biegają tak, jak my jeszcze te parę, parenaście lat temu. Zwykłe, ale oczywiście porządne dresy i do przodu.

Co do samych startów na Ukrainie. Nie ma ich tylu, co w Polsce, ale można biegową perełkę wypatrzeć. Kiedy czekaliśmy na start runday w towarzystwie był pan, który opowiadał, że w marcu planuje wielki festiwal biegowy w Odessie gdzie będzie do wyboru zapisanie się na dystans: 4,2 km,10 km., półmaratonu i maratonu. Muszę przyznać, że fajnie to się może zapowiadać, ale z racji na poznańską kwietniową połówkę chyba jednak sobie odpuszczę. W połowie czerwca rzucił mi się w oczy półmaraton we Lwowie. Jest on połączony z projektem Run Ukraine, gdzie mamy od października tego roku do września przyszłego roku 6 połówek https://runukraine.org/. Ten, który mnie osobiście interesuje, czyli we Lwowie. odbędzie się 14 czerwca https://lvivhalfmarathon.org/en/ . Jest jeszcze opcja wrześniowy półmaraton w Odessie zaliczyć, ale to się zobaczy.

W zeszłym roku wpisowe we Lwowie  było na poziomie 1000 UAH czyli około 150 PLN, podejrzewam, że w przyszłym będzie podobnie. Do tego transport, gdzie polecam loty tanimi Ryanair, gdzie lot dla jednej osoby do Odessy w obie strony jest na poziomie 250 PLN czyli gdzieś 125 w jedną. Oczywiście nocleg, ale można też wynająć sobie mieszkanie za fajną kasę na poziomie 30-40 PLN od osoby na noc. Można więc napisać, że fajna biegowa przygoda za rozsądne pieniądze Co do samej trasy:  „Trasa półmaratonu (jedna pętla) prowadzona jest wśród najpiękniejszych atrakcji turystycznych Lwowa ze startem i metą na placu przed Operą Lwowską.”

Muszę przyznać, że nawet mnie to ciągnie. Co myślicie o takiej wyprawie w przyszłym roku?


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o