Wasabi run czyli trening ze wspomaganiem

Dwa dni temu mieliśmy kolejną rocznicę narodzin mojego obecnego pracodawcy. Z racji, że nie okrągłą, więc jak to zwykle w takim przypadku u nas bywa udaliśmy się na wspólną obiado-kolację do jednej z restauracji o napiszmy bardzo wschodnich korzeniach ( aby nie robić reklamy). Jak już też nie raz pisałem, wróciłem po 3 latach popuszczania pasa do mojego biegowego cyklu jedzeniowego. Oznacza to trzy posiłki dziennie w mniej więcej stałych godzinach, o określonej niezmiennej wielkości. Tak, żeby głód zaspokoić, ale się nie objeść. No i tego typu wyjścia trochę burzą mój cykl jedzeniowy. To znaczy nie do końca burzą, gdyż nawet, a może zwłaszcza podczas takich wypływających poza standardową dietę posiłkach po prostu maksymalnie się oszczędzam. Oznaczało to, że zamiast normalnej jak wszyscy obiado-kolacji ograniczyłem się tylko do przystawki. Może i trochę godniejszej, ale jednak przystawki. Problem się pokazał po głównym posiłku, gdyż każdy miał wziąć coś na deser. Z racji, że u mnie słodycze są na całkowitym cenzurowanym, poprosiłem o wasabi. Myślałem, że przyniosą mi na małym talerzyku troszeczkę, ale potraktowano moją prośbę bardzo poważnie.

No i otrzymałem na trzech godnych łyżeczkach trzy nie mniej godne kule wasabi czymś tam jeszcze ozdobione. I co by było weselej nie było to lekkie wasabi w stylu naszych marketów, które można faktycznie bez problemu jeść łyżkami, tylko takie ostre przełożone przez jeszcze ostrzejsze. Muszę przyznać, ze zrobiłem błąd, gdyż zamiast łyknąć kulę na raz zacząłem ją drobić, co było nie lada wyzwaniem dla mojego przełyku. No, ale jak zostało dane trzeba było zjeść i ze wsparciem dwóch szefostwa wzięliśmy potem po kuli na raz. I to weszło zupełnie inaczej niż wcześniejsze „dziubanie”. Trochę popaliło, ale jaki klimat…

Po tym wszystkim od dwóch dni mam naprawdę fajne treningi. Ciekawe czy to jakoś mnie trzyma, ale wykręcam jak na mnie na codziennym bieganiu jak na moje możliwości naprawdę interesujące czasy. Czuję się jakbym był na jakimś ekstra wspomaganiu. Czyżby było to wasabi-doładowanie? Tak trochę to wygląda… Wasabi ma w sobie moc i objawia się ona w wielu aspektach naszego życia.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o