Jaka jest najlepsza pora do biegania…

Pytanie czy problem, który nurtuje wiele osób, które podobnie jak i ja oddają się biegowej pasji, lub chcą zacząć się jej oddawać. Kiedy jest dla nas najlepszy czas do biegania. Jakie, godziny, jaka pora dnia, kiedy nasza aktywność wkracza na taki poziom, ze możemy pokonać każdy dystans, który nam się zamarzy. Oczywiście nie ma tutaj złotej zasady, gdyż każda osoba ma swoją optymalną do aktywności fizycznej porę.

W moim przypadku jest to nie tyle uzależnione od samej godziny, co do nastroju i samopoczucia w danym dniu i tym, jaki ten dzień jest. Inaczej to wygląda w przypadku dnia pracującego, a zupełnie inaczej wolnego. W sytuacji roboczego dnia tygodnia, to dla mnie optymalną porą jest bieganie po pracy. Tak na zasadzie: wracam z pracy jem obiadokolację i po odczekaniu jakiegoś czasu, aż mi się wszystko w żołądku ułoży ruszam moje kilometry w dwóch jednostkach treningowych przedzielonych ćwiczeniami rozciągająco-wzmacniających machnąć. I właśnie w czasie takiego po-służbowego tuptania odreagowuję się oraz zbieram moc na kolejny dzień. To jest mój czas na codzienną regenerację. Dzięki temu następnego dnia mogę się skoro świt zerwać i gnać do pracy. I dlatego w czasie dni pracy uwielbiam biegać już po powrocie do domu, robiąc sobie taki swój codzienny reset. To mnie napędza do kolejnego, pracowitego dnia.

Z kolei, kiedy mam dzień wolny, to moje optymalne pory biegowe wyglądają zupełnie inaczej. Wtedy robię w zasadzie tylko jedną jednostkę treningową i co by było weselej właśnie rano.

Z racji, że jestem typem skowronka wcześnie wstającego, więc w przypadku np. soboty taki parkrun o godzinie 9 rano jest prawdziwą wodą na mój biegowy młyn. Zresztą w niedzielę to także ruszam na trening od razu kiedy wstanę, cos zjem i już mogę śmigać. To mi daje ekstra efekt. Dzięki takiemu rannemu bieganiu całą resztę wolnego dnia, mam na inne nie związane z tego typu aktywnością rozrywki. Dlatego też mogę śmiało napisać, że dopasowuję porę dnia do biegania, a nie upieram się tylko przy jednej porze. Dzięki takiej, pewnej biegowej elastyczności sama moja pasja ma naprawdę fantastyczny smak, a do tego często bardzo różny. A co oznacza różnicowanie smaków to chyba każda osoba doskonale wie… Dlatego w moim przypadku mogę napisać, że każda pora do biegania jest dobra, a jedynym ogranicznikiem do mojej pasji jest dysponowany w danym dniu zapas wolnego do wykorzystania czasu. A w przypadku innych osób? Z pewnością jest to ta pora, w której wyruszają na biegową trasę…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o