Mam w ten weekend wybiegane

Z racji, że przyszły weekend zapowiada się pracowicie w ten trzeba będzie coś nadrobić. Co prawda do połówki jeszcze dużo czasu, ale nie chcę zrobić tego błędu co rok temu i podchodzić niemal z marszu. Bo potem efekty są, jakie są a w tym roku chciałbym jednak poniżej tych 2 godzin dystans poznańskiego półmaratonu pokonać. Dlatego już od tego tygodnia wprowadzam sobie w kalendarz tzw. wybiegane weekendy. Oznacza to, że podnoszę trochę ( może trochę więcej niż trochę mój kilometraż biegowy).

Dzisiaj, czyli w sobotę zacząłem jak zwykle, kiedy mam ku temu możliwość na moim ulubionym biegu, czyli parkrun. Dzisiaj w grupie prawie 200 osób wyznaczoną trasę na naszej poznańskiej Cytadeli przemierzyliśmy. Przed startem jak zwykle sobie trochę pogadaliśmy, a potem każdy czy też każda z nas pobiegł czy pobiegła tak, jak mu dusza dzisiaj podpowiadała. Ja dzisiaj spokojnie na luzie, chociaż motywowany przez jedną z biegnących przede mną biegaczek. W porównaniu w dwoma ostatnimi startami czas był raczej kiepski, ale nie to było ważne. Zresztą głównym celem parkrun nie jest ściganie i gonienie, ale raczej spotykanie, tworzenie biegowych relacji oraz budowanie we wszystkich takiego przyzwyczajenia do regularnego w sobotę rano biegania.

Po parkrun, już nie tracąc czasu na dłuższe pożegnania biegowo wróciłem do domu, co dołożyło do dystansu parkrun jeszcze koło 8 kilometrów. Jutro natomiast planuję pobiec sobie nad Maltę, tam może już machnę kółeczko, albo jeszcze tylko wycinek z góry od Chartowa wzdłuż Baraniaka do Jana Pawła II i potem prosto Zamenhofa, Starołęcką do domu.Jest to ładne naście kilometrów bez obiegania Malty, a jak machnę jezioro, to robi się już praktycznie dystans połówki. Jednak tak zacznę od połowy lutego. Do tego czasu tylko wycinek jeziora co i tak robi koło 17-18 kilometrów I myślę ze to będzie fajne przygotowanie. W styczniu myślę dwa takie wybiegany weekendy sobie machnąć, w lutym trzy, a w marcu co weekend. Oczywiście do tego od poniedziałku do czawartku biegowa, treningowa klasyka.. I myślę, że na połówkę to spokojnie wystarczy. Natomiast zawsze warto sobie od czasu do czasu zrobić też głębszy reset i mieć przez na jakiś dzień mieć na wszystko kompletnie wybiegane… Ale to już indywidualna sprawa każdej osoby biegającej…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o