Czy zagraża nam biegoholizm?

Nie ulega wątpliwości, że istnieje pewna forma uzależnienia od biegania, która dopadła nas, oddających się biegowej pasji. W ogólnym odbierze zarówno nas samych, jak i osób które obserwują nas z boku może się wydawać, że jest uzależnienie bardzo pozytywne, wyzwalające endorfiny, powodujące że jesteśmy zdrowsi, bardziej wysportowani, mniej narażeni na choroby, stresy czyli tak w skrócie: super, rewelacja i cudownie.

Jednak warto się zastanowić, że to uzależnienie może przyjąć postać bardzo negatywna, czyli coś w formie biegoholizmu, czyli negatywnego uzależnienia które występuje jako np. pracoholizm, alkoholizm i kilka innych. A wiadomo, że kiedy mamy zakończenie na holizm, to kojarzy się ono źle, jak forma samounicestwienia, która dopadła daną osobę. Czy taki holizm w postaci właśnie biegoholizmu może nasz dopaść, jak się może objawiać i jakie może nieść dla nas negatywne skutki? Kiedyś już próbowałem ten temat podjąć: http://biegaczamator.com.pl/?p=14864 ale jakość umarł śmiercią naturalną. Zresztą powiedzmy sobie szczerze: nie jest temat na którym chcemy się zbytnio skupiać. W końcu staramy się odsuwać na bok wszystko, co może nieść za sobą negatywny efekt oddawania się naszej pasji…

No właśnie czy bieganie może przyjąć formę obsesyjnego wręcz uzależnienia kroczącego ku pewnej formie unicestwienia społecznego, kulturalnego czy towarzyskiego osoby uzależnionej? Może pewno tak wystąpić, kiedy uznamy, że bieganie ponad wszystko, a całą resztę naszego życia podporządkujemy właśnie pod bieganie. Muszę przyznać, że sam od czasu do czasu u siebie widzę takie tendencje, ze jak coś robię, planuje, organizuje sobie, to staram się zrobić to tak, aby zawsze była możliwość pobiegania. Tak, jakbym pod  biegania ustawiał całą resztę życia. I tak naprawdę myślę, że to wcale nie jest dobre. Kto wie, czy raz na jakiś czas nie warto sobie zrobić paru dni, a optymalnie nawet tygodnia całkowitego oderwania się od biegania… Tak, żeby zająć się wszystkim innym, a o bieganiu nawet starać się nie myśleć. Sądzę, że nie będzie to łatwe, ale kto wie, czy taki eksperyment od czasu do czasu dobrze by nam nie zrobił.

I wtedy możemy być pewni że dalej my kierujemy naszym życiem, a nie jakieś uzależnienie. Niezaleźnie jak ono jest pozytywnie odbierane… A może to tylko problem, który nie istnieje i nikomu z nas nie zagraża? Jeżeli ktoś, kto dużo biega podporządkowując pod bieganie prawie wszystko jest przekonany, że tak właśnie jest, to myślę że jest na najlepszej drodze do takiego biegoholizmu…


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o