Czy deszcz jutro powstrzyma Gwiazdora przed przybyciem na parkrun?

Na początku, jak to na początku, Michu, co do kaliskiego gonienia, to muszę przyznać, że szczęka mi opada, robiąc za mała elegancką koparkę stojącą na dołem. Bieg całą noc z takimi zasadami? To ci wezwanie, na razie nie moje progi, za krótkie moje nogi, ale może za rok… No i mamy koniec kolejnego tygodnia drogę do Świąt i końca roku prostującą. Jak piątek, to znaczy jutro sobota, czyli znowu w radosnej grupie spotkamy się na Cytadeli. Zresztą w ten weekend na mapie biegowej wielkopolski za dużo się działo nie będzie. W soboty mamy dwie niezależne od siebie piątki, jedną na Cytadeli o godzinie 9.00, a drugą nad Rusałką dwie godziny później. Biegający finał weekendu będzie miał miejsce w niedzielę, w Nowej Dąbrowie, gdzie odbędzie się Wigilijny Cross Wiecha na dystansie 12 km.

Czy ja muszę pisać, gdzie się wybieram? To chyba jasne, gdzie zagorzały parkruner może się udać biegać w sobotę przed południem. Ty bardziej, że bieg sam w sobie będzie tym razem wyjątkowy. Gdyż nie będziemy biegli sami dla siebie. Naszymi gośćmi będą opiekunowie i dzieci z Rodzinnego Domu Dziecka numer 4 w Poznaniu. Przez 3 kolejne tygodnie robiliśmy przed każdym prakrun zbiórki, by w najbliższą sobotę przeprowadzić oficjalny finał akcji. Z przeprowadzonych zbiórek zrobiliśmy prawie 20 mniej lub bardziej ciężkich paczek. Jutro rano zapakuję wszystko do samochodu i zawiozę na Cytadelę. Pytanie kto jeszcze co przywiezie, gdyż parę osób z dowózką różnych niespodzianek jeszcze się deklarowało.

Dzwoniłem dzisiaj do „naszego domu” aby potwierdzić i ustalić. Rozmawiałem z panią i jak usłyszałem już wszyscy żyją jutrzejszym dniem. Oczywiście dzieci są, jak pani przyznała bardzo hmmm jakiego słowa użyć, aby nie zepsuć obrazu… może rozpalone ogniem radości i niecierpliwości.  W każdym razie żyją już sobotnim dniem, a w zasadzie porankiem. Jutro nas odwiedzą starsze dzieci razem z panem, natomiast pani miała w poniedziałek nie do końca szczęśliwe zdarzenie. W wyniku stłuczki uszkodziła samochód, a na domiar złego coś jej się z nogą stało, więc nie będzie mogła być osobiście. Będzie jak pisałem tylko pan w najstarszymi dziećmi. I tu będzie wielka prośba. Gdyż, jeżeli paczek będzie tyle, na ile można wstępnie liczyć, to nasi goście nie będą w stanie się z tym wszystkim zabrać. Dlatego jeżeli da radę zorganizować transport powrotny dla pana z prezentami oraz dzieci byłoby super. Nie wiem, tak rzucam jak kilka osób, jako nasza delegacja tam potem pojechała ( super gdyby ktoś z naszych jutrzejszych Prowadzących), to może byłby jakiś dodatkowy element potęgujący doniosłość chwili. Ale może się mylę. Jeszcze na ten temat pomyślimy. Tym bardziej, że pogoda nie zapowiada się interesująca. Ma padać, więc może to nam troszkę popsuć szyki. Ale wierzę, że mimo takich drobnych trudności damy radę. Musimy sobie zadać pytanie: czy parę kropel deszczu zatrzyma nas przed zrobieniem czegoś innego dla kogoś tak ważnego? Wierzę, że mimo tych utrudnień, a może właśnie wbrew nim staniemy w godnej grupie i tyle radości będziemy w stanie my wszyscy dać. A może właśnie pogoda chce sprawdzić, czy może deszczem ugasić ogień naszych serc. Pytanie, kto jutro zwycięży pogoda, czy biegacze. Tutaj nawet nie jest ważne, czy ktoś coś jeszcze doniesie. Tylko to, kiedy dzieci przyjdą ( nie ważne ilu), żeby zobaczyły chociaż tych sto osób, które będą im mogły powiedzieć: “my dzisiaj przybyliśmy tu dla Was. Ten bieg jest właśnie dla Was, dlatego uśmiechnijcie się i machajcie do nas kiedy ruszymy i kiedy będziemy zbliżali się do mety””. Czy będzie to możliwe, czy pogoda wygra w tej rozgrywce? Oto jest pytanie..

Na zakończenie krótkie jeszcze nawiązanie do wczorajszego wpisu i podziału, który zapewne przez wielu organizatorów nie najlepiej może być odebrany. Specjalnie nie podałem, w której grupie kogo bym widział. Tutaj każdy może sam przed sobą rachunek sumienia zrobić i się zgodnie z jego wynikami ustawić. A jeżeli nie odpowiada, to może pomyśleć, co musi dokonać, aby w innej ćwiartce się znaleźć. Tak jak pisałem, poza wszelkimi klasyfikacjami są dla mnie organizatorzy takich biegów, jak właśnie mój ulubiony parkrun. Gdyż tutaj nie dość, że nie płacimy, to jeszcze jak ktoś jest wytrwały, to na koszulkę może liczyć. Właśnie sam jestem ciekawy, czy jutro „setkę” otrzymam. Na “pięćdziesiątkę” czekałem ponad 40 kolejnych  biegów, na razie mam dopiero parę kolejnych tuptań powyżej setnego biegu, więc cierpliwie czekam. A swoją drogą to już będzie 124 bieg w Poznaniu. Grubo ponad 2 lata. A nasza trójka wodzów organizacyjnych wymiennie tydzień w tydzień, sobota za sobotą. Parę razy nasz wódz wolontariacki ich zluzował. A tak tydzień w tydzień. Raz Jola, raz Maciej, raz Damian. Twardzi, wieczni i nieprzemijający. A my dzięki temu, co tydzień na tej samej trasie „piąteczkę” tup, tup, tup.


2 thoughts on “Czy deszcz jutro powstrzyma Gwiazdora przed przybyciem na parkrun?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.