January zawsze będzie z nami biegał…

W dniu dzisiejszym będą dwa wpisy. W obecny, czyli pierwszym nie nawiązuję do wczorajszych komentarzy, tylko od razu przechodzę do sedna wiadomości, gdyż jest ona  wstrząsająca i szokująca. Już rano, usłyszałem pierwsze  informacje, od jednego z biegaczy, ale wydawały się one tak nieprawdopodobne, że aż nie wierzyłem w nie. Kiedy jednak siadałem, by pisać na temat dzisiejszych wydarzeń, otrzymałem od Roberta potwierdzenie tej wiadomości. Już w czasie biegu nad Rusałką oficjalnie na ten temat powiedziano.

Tak więc z wielkim smutkiem i żalem informuję, żę ( ciągle mam nadzieję, że to tylko plotka) zmarł January Stawiarz. Każdy z nas, kto biegał w różnych biegach częściej czy rzadziej znał Januarego. Tak pozytywnej, pełnej pasji, a jednocześnie życzliwości dla innych osoby nie łatwo znaleźć. Praktycznie jest to niemożliwe. January biegał, a my często biegaliśmy dzięki niemu i z nim razem. Ja mam bardzo dużo w sobie wdzięczności dla niego. On mi powiedział o parkrun, na samych początkach mojej przygody z bieganiem. Gdzieś na biegu dookoła Malty podszedł do mnie ( a nie znaliśmy się wtedy) i powiedział: „słuchaj jest taki bieg na Cytadeli…” I tak mnie zachęcił, że przybyłem i moja przygoda z bieganiem nabrała zupełnie innego tempa.

Potem wiele razy wspólnie biegaliśmy na parkrun, wyjeżdżaliśmy na półmaratony ( np. do Grodziska). January zawsze uśmiechnięty i szczery dla każdego. Jedynie w momencie finiszowania na jego twarzy pojawiał się wyraz zaciętości i zawziętości. Nie zapomnę tego skupienia na twarzy, zaciśniętych ust i rozpędzania na ostatnich metrach. Co można napisać o jego bieganiu? Był wszędzie, gdzie biegano w Wielkopolsce i nie tylko. Jako jeden z nielicznych przebiegł wszystkie Maniackie Dziesiątki, pokonał także. poznański maraton.  Był wszędzie tam, gdzie biegało więcej niż parę osób. Jeszcze dwa tygodnie temu przyniósł paczkę na naszą akcję….

Ciągle jeszcze wierzę, że to plotka. Jeżeli nie, za tydzień przed parkrun uczcijmy go minutą ciszy. To chyba naturalne i dla każdego zrozumiłe. January zapewne biegasz teraz gdzieś tam i patrzysz na nas. Za wszystkie wspólnie pokonane kilometry, porady słowa… Dziękuję. Jedna z naszych współbiegających pań zaproponowała, abyśmy na pszyszłą sobotę przynieśli po zniczu, świeczce czy chociaż kwiatku i zapalili czy położyli przy, jak to Freelove zaproponował przy prostej imienia  Januarego Stawiarza..

Natomiast, jeżeli jest to plotka, którą nie wiadomo dlaczego ktoś puścił, to będzie znaczyło, że January ma przed sobą wiele lat biegajacego życia, które tak bardzo kocha.

Z każdą chwilą nadchodzą wiadomości, które niestety potwierdzają tragiczną wiadomość. Muszę przyznać, że wrzucając zdjecie Januarego  na Facebook zasatanawiałem się nad jego wyszarzeniem. Ale uznałem, że to by było wbrew charakterowi Januarego. On zawsze uśmiechnięty, kolorem napędzajacy każdą chwilę. I niech takie Jego wspomienie także pozostanie.

Tak na koniec January, zwracam się do Ciebie. Mam nadzieję, że szykujesz nam tam gdzieś, gdzie w tej chwili  jesteś dobrą trasę, na której jeszcze kiedyś pobiegniemy.


18 thoughts on “January zawsze będzie z nami biegał…”

  • 1
    ~Witek Ludwa on Grudzień 22, 2014 Odpowiedz

    Januarego znałem od kilkunastu lat, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób wśród poznańskich biegaczy, w charakterystycznych, grubych okularach. Parę razy jeździłem z nim razem na zawody np. na maraton krakowski. Kiedyś namówiłem kolegę do biegania i razem startowaliśmy w półmaratonie im. Jana Pawła II na stadionie w Kórniku. Kolega planował przebiec 15 km i zejść z trasy. Podszedł do niego January i powiedział: nie wygłupiaj się – skoro ja, dziadek w okularach dam radę to ty też sobie poradzisz! Kolegę tak to zmobilizowało, że przebiegł cały dystans i często wspominał motywatora Januarego. January jak nikt inny biegał dla siebie, nie przejmował się zajętym miejscem i osiągniętym rezultatem. Miał tylko jedną słabość: efektowny finisz. Był prawdziwym misterem obiektywu – zawsze chętnie uwieczniany przez fotografów. Żartowaliśmy: kto to jest ten Kenijczyk obok Januarego. Przemiły, życzliwy, koleżeński, prostolinijny, emanujący pozytywną energią – trasy bez niego nie będą już nigdy takie same.

  • 2
    ~AGIO on Grudzień 21, 2014 Odpowiedz

    Był stałym miłośnikiem biegania z Poznania, kto biega to po prostu zna Januarego – niesamowita przychylność, życzliwość i prostoduszność! Jego finisze na mecie, gdy już prawie wszyscy ukończyli bieg, był niesamowity – długi zamaszysty krok i radość – “A widziałeś mój finisz?” – Jeszcze podwożąc do na Bieg Mikołajkowy, pochwalił się że znalazł biegacza do pary na Bieg Rzeźnika! Jestem pewien że gdy faktycznie wystartuje w 2015 Rzeźnik to Jaunary, też “tam będzie będzie”!

  • 3
    ~sławek on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Przepraszam, za błędy w poprzednim poście, zamotałem się .

    Pozdrawiam

  • 4
    ~sławek on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Na piątki i dziesiątki z Januarym wygrywałem, przyszedł czas na maraton, powiedziałem sobie, że skoro January go pokonał (przebiegł wszystkie edycje poznańskiego maratonu) to ja na spokojnie sobie dam rade, tym bardziej, że na piątki i dziesiątki na luzie Januarego pokonywałem, nadszedł czas tegorocznego maratonu i January przybiegł długo długo przede mną, mimo, że był duuuużo ode mnie starszy (coś w okolicach jeszcze raz tyle lat). [‘]

  • 5
    ~Sławek on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o anegdotki z Januarym w tle,
    pamiętam jak wracaliśmy z Grodziska i w jakimś kontekście (nie mając pojęcia jak nazywa się January) siedząc obok krzyknąłem do Januarego, ze “stawiasz piwo”, a On od razu krzyknął coś w rodzaju NIE PO NAZWISKU 🙂

    A ja zmieszany do niego, o co chodzi ? 🙂
    Miał wtedy urodziny, częstował nas w busie cukierkami, opowiadał o swoich biegowych wyprawach po kraju.

    Pozytywny facet.
    Bardzo mi smutno. Do zobaczenia January !

  • 6
    ~Robert on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    W najbliższą sobotę przed samym startem na cytadeli trzeba zrobić minutę ciszy i uczcić i wspomnieć Januarego.

  • 7
    ~michu77 on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Januarego poznałem na początku swojej przygody z bieganiem, podczas cyklicznych czwartkowych spotkaniach “Puma z Biegiem miasta Poznania” które odbywały się bodajże 2008-2009 roku… Przez wiele tygodni wspólnego biegania, stali uczestnicy zżyli się z sobą… i do dzisiaj wszystkie te osoby traktuje jako “biegowych przyjaciół”. Bardzo przykro, że już druga osoba z tego grona pożegnała się z nami [*]

  • 8
    ~Paweł on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    [*]

  • 9
    ~tgreg on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Na swój pierwszy parkrun Poznań w listopadzie 2014 jechałem z Piątkowa autobusem nr 90. To było w ogóle moje pierwsze wyjście do innych biegaczy, nie znałem nikogo, nie do końca wiedziałem jak to będzie, zmierzałem więc na Cytadelę trochę z duszą na ramieniu. Gdy wysiadałem z autobusu na Garbarach, podszedł do mnie starszy pan w grubych okularach tak jak ja ubrany w strój biegowy i zapytał, czy też idę na parkrun. Wspólnie poszliśmy z przystanku na start, przedstawił mnie innym biegaczom, kazał podnieść rękę gdy witano debiutantów i gratulował mi po biegu. Dzięki Januaremu tak miło zapamiętałem ten pierwszy bieg, że zacząłem regularnie przyjeżdżać co sobotę na Cytadelę, a potem biegać też większe biegi uliczne. Spoczywaj w pokoju January i jeszcze raz dziękuję.

    • 10
      ~tgreg on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

      Oczywiście na swój pierwszy parkrun jechałem w listopadzie 2013, a nie 2014.

  • 11
    ~Bogdan on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    [*]

  • 12
    ~Wiesław Chojniak on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    [*]

  • 13
    ~freelove on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    January nie tylko był zapalonym sportowcem i pozytywną osoba, ale też stale myślał o innych. Pamiętam jak kilka razy towarzyszył mi na całej trasie parkrunu żeby podprowadzić mnie na dobry czas. Pytał mnie w biegu czy nie mam możliwości załatwienia jakiejś roboty bo biegnie z nami dziewczyna (dyskretnie nie powiedział kto), która szuka pracy i może gdzieś by się dało coś załatwić. D o historii przejdą jego finisze, które robił swoimi wielkimi susami. Proponuje ostatnia prostą parkrunu w Poznaniu nazwać im. Januarego Stawiarza. Tak jak się nazywa zakręty na torach Formuły 1.
    January WIELKIE DZIĘKI za wszystko i szykuj nam tam u góry fajną trasę na parkrun w niebie!

    • 14
      ~Sławek on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

      “Proponuje ostatnia prostą parkrunu w Poznaniu nazwać im. Januarego Stawiarza. Tak jak się nazywa zakręty na torach Formuły 1.”

      Dobry pomysł !

      ;(

  • 15
    ~freelove on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Potwierdzenie. Niestety…
    https://www.facebook.com/pages/MSICS-POZNA%C5%83/299144906769649?fref=nf

  • 16
    ~sławek on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Nie moge w to uwierzyć ; (

  • 17
    ~Robert on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Naprawdę ciężko w to uwierzyć, ale słyszałem o tym już od kilku osób… Naprawdę lubiłem gościa… Był tam mega pozytywnie zakręcony, wieczny optymista, uśmiechnięty, nigdy na nic nie narzekał. Zbyt często go nie widywałem, ale jak już rozmawialiśmy to zawsze dzięki niemu przychodził dobry humor. I nie jest to jakiś wspominkowy tekst pisany na siłę, ale szczera prawda. Raz czy dwa odwiozłem go po biegu do domu – o ile pamiętam mieszkał gdzieś obok Cezarego, jechaliśmy też razem do Grodziska na półmaraton. I to praktycznie dzięki niemu była fajna atmosfera na tym wyjeździe.

    January biegaj do wieczności, kiedyś gdzieś tam znowu się spotkamy i pogadamy o biegach!

  • 18
    ~freelove on Grudzień 20, 2014 Odpowiedz

    Nie wierzę! 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.