Nowe otwarcie rankingu biegów anno domini 2015 biegacza amatora

Jak to zwykle, kiedy jest ku temu okazja zaczynam od nawiązania do wcześniejszych komentarzy. Robercie wcześniej, jak i później poznany, co do Szpota, to faktycznie nie zapisałem się w tym roku, z przyczyn, które wcześniej podałem. Czy fakt, że do tej pory nie mogą zapełnić listy, wynika z przesycenia, czy może właśnie niezbyt wysokich ocen organizacyjnych, to już zupełnie inna sprawa. Dla mnie Szpot był na drugim miejscu pod względem organizacyjnych niedociągnięć w zeszłym roku. W maju mamy tak szeroką ofertę biegową, że kiedy mogę wybrać, to zdecydowałem się na inny bieg, czyli półmaraton w Trzemesznie. Co do jakości oferty biegowej i jej wpływ na zapisy wrócę jeszcze w głównej części mojego wpisu. Robercie wcześniej poznany powodzenia w Swarzędzu i jestem pewny, że jak zwykle wytuptasz godny czas i zajmiesz satysfakcjonujące miejsce. Robercie później poznany, powiedzmy, że są tematy w które nie do końca na stronach tego bloga wypada się wgłębiać ze względów napiszmy to obyczajowych, czy może obyczajnych. W zależności jak kto woli. Jednak trochę odsłaniając tajemnice alkowy dodam, że największy ogień, nieporównywalny z niczym innym płonie po biegach zorganizowanych, gdzie biegnę nie tylko sam dla siebie, ale dla trochę głębszej idei. Po takim biegu moje ciało i zmysły szaleją, jak fale uderzające w pokład okrętu w czasie tropikalnego orkanu.. Dlatego sprawy echa i partyzantów sobie na ten moment odpuszczę. A co do namawiania przez żonę, mam nadzieję, ze Twoje nogi jej ulegną. O innych uległościach już wole z wiadomych przyczyn nie skrobać. Michu, co do zapisów w dawniejszych czasach, to nie będę się wypowiadał, gdyż nie znam tematu, ale jako wybacz za określenie „ staremu wyjdaczowi” wierzę Tobie na słowo. Ale masz rację ciągle są jeszcze biegi, gdzie spokojnie można się zapisać i to za całkiem znośne pieniądze. Co do biegów, że tak napiszę „elitarnych”, to już jest prawo ich elitarności, ze nie dosyć, ze trzeba się zabijać w momencie zapisów, to jeszcze do tego całkiem spore pieniądze za nie zapłacić. Adrian, cóż masz rację zdrowy tryb życia wpływa na całe nasze jestestwo na wszystkich praktycznie płaszczyznach. I to jest w nim najpiękniejsze.

I tu właśnie przechodzimy do istoty dzisiejszego pisania. Rynek biegowy jest szeroki i głęboki niczym Ocean Spokojny. Oferta z każdym następnym miesiącem jest coraz szersza, coraz bardziej dopasowana do oczekiwań nas biegaczy. Masz rację Robercie później poznany, że od nowego roku ruszyła kolejna moja edycja ocen tegorocznych biegów. Na tą chwilę wszystko jest wyzerowane, co było uległo zapomnieniu i zaczynamy od nowa, czy jak kto woli od zera. No może nie do końca od zera, gdyż jeden bieg już jest na liście i to bardzo wysoko ulokowany. I do niego zapewne niejednemu będzie trudno się zbliżyć. Zdaję sobie sprawę, że jak zwykle niejednemu organizatorowi podpadnę, gdyż śmiem się do czegoś przyczepić, marudzić i narzekać. Bo przecież my biegacze powinniśmy zapłacić za pakiet, pobiec i pocałować z wdzięcznością organizatorów w to miejsce, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. A ja śmiem analizować oceniać i porównywać. Ale cóż takie życie. Zawsze można zakazać mi biegu w danej imprezie, na zasadzie : „ten pan tu nie biega”.

A do tego koszty wpisowego. Cóż jest to jeden z ważniejszych punktów mających wpływ na ocenę biegu. No i porównanie, co za te pieniądze otrzymujemy. Zdaję sobie sprawę , ze zupełnie inny jest koszt organizacji biegu na np. podmiejskim terenie, a inny w centrum miasta. Ale także zupełnie inna jest szansa zdobycia dodatkowego dofinansowania w przypadku wielkiej i rozpoznawalnej imprezy. Jak mam  być szczery  jeżeli mam wybierać przejażdżkę maluchem czy trabantem po torze Monza.. no może nie aż Monza, ale np Poznań lub za mniejsze  pieniądze przejażdżkę lamborghini czy ferrari  po drogach, że tak napisze drugiej kategorii, to sorry, ale wybiorę lepszy samochód. Bo co dają wrażenia z trasy, jeżeli kasta i osiągi kiepskie?  Ale to wszystko zgodnie z moim  prywatnym odczuciem. Każdy ma prawo do swoich. W końcu jeden woli  brunetki, inny blondynki, kolejny córkę, a następny teściową. A co czy kogo preferują panie, to już nie poważę się pisać.  To jest akurat mój blog, więc moje odczucia są tutaj zamieszczane. Ale podejmuje debatę z każdym, kto ma inne zdanie. Moje opinie staram się wypowiadać względnie grzecznie i z pewną delikatnością, łączoną czasem z pewną  złośliwością,  Z pewnością nie będę się z nimi chował, dlatego znając życie zapewne znowu komuś podpadnę. Ale takie to już moje amatorskie podpadające prawo.

Nie raz już pisałem, my biegacze jesteśmy jak klienci. Otrzymujemy od organizatorów produkt za który płacimy takie, lub inne pieniądze. I tak jak klienci mamy prawo zgłaszać nasze opinie czy wręcz reklamacje. A logicznie myślący organizator nie powinien się obrażać za krytykę, tylko pomyśleć co może poprawić, żeby krytyki w przyszłości uniknąć. Rozumiem, ze trudno się pogodzić z mniej pozytywną opinią. Ale czasem warto ją przyjąć na klatę i pomyśleć co zrobić, żeby następnym razem było lepiej. Moja “czepliwość” nie płynie ze złośliwości, czy żeby komuś dla zasady “dopieprzyć” tylko żeby pokazać gdzie tkwią słabsze strony i co dobrze by było poprawić. Mam nadzieję, że względnie jasno to wytłumaczyłem.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o