Już czas na bój, może ostatni ruszyć

Do komentarzy pozwolę sobie wrócić po powrocie, gdyż teraz w szaleńczym pożarze, ale co do wyjazdu do Leszna Robercie, to jestem oczywiście za. Byliśmy już raz w Lesznie i wspomnienia rewelacja.

No to ruszam. Jest wczesny ranek, czy środek nocy, jak kto woli. Ostatnie słowa, trochę jak ostatnie słowo skazańca przed egzekucją.  Wiem, już wczoraj założyłem, że nic na siłę, raczej na spokoju, a jak nie dam rady, to spokojnie 15 km i też gitara będzie grała. Ale założyć, a zrealizować, kiedy już będę na trasie, kiedy żywy ogień w moich żyłach zacznie płynąć, a uszami tylko dym wylatywał. I wtedy przerwać, bo jakieś tam wcale wiele w moim egoistycznym odczuciu znaczące części organizmu zaczną dyszeć, błagać o odejście i inne takie? Nie ma co gdybać, będzie co będzie pobiegnę ile będzie można, a kiedy już nie będzie można będę myślał co dalej.

Ze spraw organizacyjnych.  Tekst ten jest napisany przed moim wyjazdem, ale zostanie wrzucony dopiero kiedy dojadę na miejsce. No i przebiegnę szczecinecki parkrun. Dostęp do bloga dostała moja córka. Ona zatwierdzi tekst, dorzucając kilka słów odnośnie szczecineckiego parkrun, które jej powiem telefonicznie, ale prześlę sms-em. Jak ktoś chce to kontakt przez córkę, ona będzie zatwierdzała komentarze i na nie ewentualnie odpowiadała. Podobnie, jak wrzucała moje teksty. Zobaczymy, jak ten pomysł wypali.

Już jestem gotowy. Jadę do Szczecinka ubrany już na sportowo, bo nie zdążę raczej się przebrać na miejscu. Jedynie co, to dojeżdżając na miejsce buty zmienię, gdyż w sportowych raczej jechać nie będę. Ciekawe jak ten proces przeżyją współtowarzysze podróży. No, ale o to się będę martwił tuż przed dojazdem. Jak dopadnę gdzieś kompa z netem w Szczecinku, to sam będę coś tam wrzucał. Jak nie, to córka moja będzie czuwać.

Miłego weekendu dla każdego, kto do mnie zagląda, zajrzał przypadkiem lub zupełnie niechcący wstąpił. Niech moc biegowa i inna w jaką wierzycie będzie z Wami. Ahoj Aloha, hasta la vista.

 

Córka dorwała się do bloga taty, więc uzupełnia informacje:

Jestem już w Szczecinku, organizacja Parkrun mistrzostwo świata – prowadzący i komentujący z mikrofonem cały czas. Trasa bajka, atmosfera rewelacyjna, na mecie medal i picie. Z czasem kiepsko, ale nie o niego się dzisiaj biegało.

Dalej o pakiecie – full wypas z koszulką, numer startowy 327, o 18 pasta party na Zamku Książąt, na razie brak słów, jestem w szoku i zachwycie.

Noclegowe warunki zgodne ich wartości, ale rozmowa z właścicielem, który robi a co najważniejsze pływa na katamarnach – bezcenna. Szczegóły w osobnym wpisie w tygodniu po powrocie.

Wpis będzie jeszcze rozszerzany pod tytułem Szczecinecka wyprawa online.

A teraz pozostaje nam już chyba tylko kibicować, chociaż jestem pewna, że wyjdzie świetnie. Nawet jeśli osobiście uważam, że bieganie w taką pogodę jest samobójstwem.


19 thoughts on “Już czas na bój, może ostatni ruszyć”

  • 1
    ~michu77 on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Gratulacje Paweł!!!

    Niełatwe warunki na debiut sobie wybrałeś ;P

  • 3
    ~insetto on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Są wyniki:
    http://inetsport.pl/sites/default/files/Szczecinecki%20Weekend%20Biegowy%20Maraton%20wyniki.pdf
    Widać, że ciężkie warunki mogły być, skoro zwycięzca ledwo się zmieścił w 2:30, a znana nam z biegów w zachodniej Wielkopolsce Ewa Huryń jak na nią daleko powyżej 3h. Tym bardziej gratulacje się należą! Zwłaszcza że, jak widać, taktyka dobra, spokojny początek i wyprzedzanie na końcówce, no chyba że spóźnienie na start się przydarzyło ;)… Czekamy na relację.

    • 4
      ~Robert_II on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      Tym bardziej należą się GRATULACJE 🙂
      … a wynik rewelacyjny 🙂

    • 5
      ~Marek on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      Nie no ładny wynik! 🙂

  • 6
    ~Marek on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Złamał 4 godziny?

    • 7
      ~Szanowna Małżonka on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      Niestety, nie udało się, ale w tym upale byłoby trochę trudno 😉

      • 8
        ~Robert_II on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

        Najważniejszy był udział 🙂
        Na złamanie 4 godzin … i na “niestety” przyjdzie jeszcze czas 🙂

  • 9
    ~Szanowna Małżonka on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    To ja, zamiast córki 🙂 Żyje, zmęczony ale szczęśliwy, bo dobiegł 🙂

    • 10
      ~Robert on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      Dziękujemy za info, kamień z serca!

  • 11
    ~Robert on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Mam pytanie do córki biegacza amatora: czy tata żyje, czy dobiegł? Umieramy tutaj wszyscy z niepokoju, a tu żadnego wpisu….

  • 12
    ~insetto on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Ja również trzymam kciuki. Szkoda, że nie ma wyników na żywo…

    • 13
      ~Robert_II on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      Też Szukałem wyników online… i nie znalazłem.

      Ale skoro nie ma wpisu tzn. że biegnie, więc trzeba dalej trzymać kciuki 🙂

  • 14
    ~Agnes on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

    Ja po 9.00 skończyłam moje 28km, to też trzymam. A jak puszczę, to napiszę o wczorajszym Parkrunie w Toruniu. 🙂

  • 15
    ~Robert_II on Sierpień 8, 2015 Odpowiedz

    … a może, jak nie ma szefa szefów bloga, jakiś autorski wpis córki o treningu śpiewaczek 🙂

    • 16
      ~Robert on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

      No to chyba właśnie ruszyli do boju. Pozostaje nam trzymać kciuki!

      • 17
        ~Robert_II on Sierpień 9, 2015 Odpowiedz

        No i trzymamy 🙂

  • 18
    ~Robert_II on Sierpień 8, 2015 Odpowiedz

    Czekam(y) na więcej 🙂

  • 19
    ~Robert on Sierpień 8, 2015 Odpowiedz

    http://www.parkrun.pl/szczecinek/rezultaty/weeklyresults/?runSeqNumber=100

    Czas miałeś całkiem niezły jak na ten upał i zalecany odpoczynek przed maratonem 😉

    Ciekawe czy organizacja Parkrun Szczecinek co tydzień jest tak dobra, czy tylko raz z okazji weekendu biegowego tak się spięli 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.