Wpis bardzo gościnny, czyli myszy harcują…

Wpis bardzo gościnny, czyli myszy harcują…

Jak wiadomo, tata bieg ukończył, czas również miał świetny, jestem pod dużym wrażeniem.

Zaraz po biegu otrzymałam takie zdjęcie:

11857718_885503118164601_1229398134_n

Relacji jednak nie wrzucę, dam rozpisać się tacie, haha.

Za to zgodnie z propozycją Roberta postanowiłam przejąć stery i napisać nieco “z innej beczki” – czyli o treningu śpiewającym, czyli jak to zazwyczaj wygląda.

Jak już wspominał prawowity właściciel bloga – od kilku lat śpiewam w Chórze Dziewczęcym Skowronki. Dokładniej – przybyłam do niego w 2008, więc we wrześniu zaczynam już siódmy rok. Jak zatem minęło te 7 lat, z perspektywy chórzystki?

Na początku, w roku szkolnym 2008/2009, czyli w trzeciej klasy szkoły podstawowej, czułam się nieco nieswojo – piosenki były według mnie zdecydowanie zbyt dziecinne, nie podobały mi się. Cieszyła mnie za to myśl, że już niedługo czeka mnie nowa grupa. Nie miałyśmy wtedy jeszcze nawet kostiumów – dobierałyśmy po prostu białe bluzki i czarne spódniczki. Nasze próby trwały koło dwóch godzin tygodniowo, co i tak wydawało mi się ogromną ilością czasu.

W roku 2009/2010 byłam już bardziej oswojona, piosenki stały się nieco trudniejsze, próby dłuższe, a z okazji jubileuszu (60-lecie w 2010 roku) otrzymałyśmy swoje pierwsze kostiumy. Nie ponosiłam swojego jednak zbyt długo – w następnym roku szkolnym już przeniosłam się do kolejnej grupy.

Wtedy ilość strojów wzrosła – na początku dwa, potem dostałyśmy trzeci. Musiałam też chodzić częściej na próby – trzy razy w tygodniu, trwają razem 6 godzin. Wyjeżdżać zaczęłam w październiku 2010 roku. Pierwszy wyjazd (Niemcy) pamiętam na tyle dobrze, że wiem nawet, jakie zwierzęta trzymała rodzina u której mieszkaliśmy (trzy koty, pies, królik, cztery kozy i osioł), a także że pierwszej nocy zmoczyłam spodnie przed pójściem spać, bo nie umiałam zapytać, gdzie jest łazienka. Tego samego roku był również wyjazd do Anglii (gdzie była ekologiczna farma, prawie sto krów i właściciel nie chciał nam kupować chleba, żebyśmy zaczęły jeść płatki z mlekiem) oraz pierwszy festiwal w Macedonii. Wygrałyśmy wtedy Grand Prix:

Potem w roku 2012 występowałyśmy między innymi w strefie kibica, rok skończyłyśmy wyjazdem do Hiszpanii.

W 2013 czekał nas wyjazd do Anglii, gdzie uczestniczyłyśmy w bardzo ciekawym festiwalu – WIFYS. Brało w nim udział 9 chórów, a na zakończenie wszystkie wykonały utwór specjalnie na ten festiwal napisany:

Rok później spotkałyśmy dwa z tych chórów (Hiszpanów i Rosjanki) na kolejnym festiwalu w Niemczech, a we wrześniu 2014 roku powstał nasz własny festiwal – pierwszy w Europie festiwal chórów dziewczęcych:

http://www.girlschoirfestival.pl/

Na jego zakończenie również został napisany utwór:

Byłam pod ogromnym wrażeniem pozostałych chórzystek. Po wpisaniu “Trillme Festival” na YouTube wyskakuje całkiem sporo wyników. Najlepsza była idealna synchronizacja Serbek:

Potem pojawił się plan Carnegie Hall – nie mogę się wprost doczekać! To naprawdę przygoda życia, cieszę się, że chór dał mi możliwość przeżycia czegoś takiego.

We wrześniu 2016 czeka nas też druga edycja Trillme, a w 2017 roku tajemniczy wyjazd, o którym nie mogę jeszcze wspominać.

Jestem bardzo dumna z faktu, że mogę śpiewać w tym chórze. Mam tylko nadzieję, że nie skończę zbyt szybko.


5 thoughts on “Wpis bardzo gościnny, czyli myszy harcują…”

  • 1
    ~Marek on Sierpień 10, 2015 Odpowiedz

    Kozienice, Bełchatów, Turów, Pątnów-Adamów TRZYMAMY KCIUKI!

  • 2
    ~pimpf on Sierpień 10, 2015 Odpowiedz

    Uhm, może jakby biegł bez kluczy na szyi to by te 4h złamał? 😉
    GRATULACJE!

    • 3
      ~Robert on Sierpień 10, 2015 Odpowiedz

      Gratulacje ode mnie!

      No te klucze na pewno odebrały mu minimum 30 minut…

      • 4
        ~Agnes on Sierpień 10, 2015 Odpowiedz

        A to klucze prawdziwe? Myślałam, że taki oryginalny kształt medalu. 😉

        A poważnie, to gratuluję oczywiście. W takich warunkach, to wynik genialny. A w Poznaniu będzie jeszcze lepiej.

  • 5
    ~Robert_II on Sierpień 10, 2015 Odpowiedz

    Czekałem, czekałem, ale się doczekałem 🙂
    Dziękuję 🙂
    Ps. 6 godzin tygodniowo to dużo, nawet bardzo. Tyle godzin ciężkiej pracy wymaga odpowiedniego przygotowania fizycznego. Czyżbyś jednak biegała z Tatą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.