Piątkowy dzień biegu pozbawiony

No i nadchodzi kolejny weekend. Na razie pogoda iście bajkowa. Słońce, ciepło, lekki parasol chmur nad wszystkim czuwający, przynoszący obietnicę wiosennego deszczu. Nic tylko w pełni oddać się popołudniowemu wyluzowaniu. Dzisiaj, jak pisałem w dniach wcześniejszych, mam dzień bezbiegowy. Czyli wielki, nieutulony stres, połączony z burzowymi czarnymi chmurami błyskające zęby ukazującymi  nad duszą i umysłem zawisły. I na razie wiszą. I kiedy tak nieśmiało zerkam w tamtym kierunku, to odnoszę wrażenie, że w każdej chwili może się zacząć zdrowa ulewa. I to nie bynajmniej taka, która oczyści zarówno duszę, a i umysł, ale raczej zabłoci wszystko. I będzie jedno wielkie psychiczne błotnisko, w którym można będzie utonąć i zostać wchłoniętym przez egzystencjalne w duchu tkwiące bagnisko.

No, ale próbuję się jakoś oczyścić myśląc o bardziej pozytywnych aspektach dzisiejszego  biegania zupełnie inaczej. Bo może, jutro dzięki temu jakimś cudem na Cytadeli wytuptam jakiś godny czas? Może będzie małe biegowe spełnienie? Albo może ogień uniesień duszę porywający? Bo ile można orgazmami się delektować i ciągle tylko o nich pisać. Co prawda mam ciągle w pamięci, jak mi wyniki z każdym dniem biegania zdecydowanie spadały. Więc chyba  trudno mieć wielką i niepohamowaną nadzieję, ale jakiś płomyk tli się tam czy tu. Bo  właśnie dzięki temu, że wypoczywam sobie teraz oddając się biegowemu nieróbstwu, to zregeneruje siły i jutro z pełnym powerem stanę na linii, w tłumie takich samych zapaleńców jak ja. Albo i nawet większych. A  z pewnością szybszych. Gdyż mój cel to pierwsza połowa biegnących, ale bliżej końca tej połowy. niż początku. Nie ma jednak co gdybać, wszystko okaże się jutro. Tam karty zostaną odkryte w cudownym rozdaniu biegowym. I tak być musi.

Tak trochę rozmyślam jeszcze nad wyjazdem do Grodziska. Jak mam być szczery nie do końca chce mi się wierzyć, by udało się zgromadzić grupę ponad 70 osób zdecydowanych w jednym momencie wyruszyć i grzecznie czekać, aż wszyscy dobiegną. Podobnie przypuszczam będzie i z kilkunastoma, czy nawet kilkoma osobami. Bo zawsze będzie jakieś utrudnienie, problem dla kogoś, bo musi się dostosować. Tam ktoś biegnie, tu ktoś czeka a tamten lub tamta ma zupełnie inną wizję. W końcu jesteśmy narodem całkowitych i zdecydowanych indywidualistów. Więc znając życie każdy pojedzie własnym transportem, co najwyżej w trójach albo czwórkach. Czyli ekipy na jeden pojazd osobowy. Może to i dobrze, bo potem czekać, a tu ktoś nie dobiegnie,  a ktoś się zgubi, a ktoś nie stanie na miejscu zbiórki. I będą przeboje. Jednak może wpadam w zbytni pesymizm, a wszystko dobrze się ułoży? Zobaczymy, pojedziemy, pobiegniemy.

Ciekawie pod względem biegowym wygląda ten weekend. Oprócz mojego ulubionego sobotniego parkrun, zarówno w sobotę, jak i w niedzielę mamy kilka interesujących gonitw o większym poziomie obciążenia W sobotę, w Boruji Kościelnej mamy główny punkt weekendu, czyli Olęderski Festiwal Biegowy w postaci zarówno półmaratonu, traktowanego jako całkowicie godną przystawkę, jak i dania głównego, czyli biegu na królewskim dystansie. Dodatkowo mamy biegi młodzieżowe plus nordic walking, czyli Boruja biegami i generalnie ruchem nożnym bieżnym lub chodzonym  w weekend stoi. Jak ktoś ma siły, czas i ochotę to jak weźmie udział we wszystkim, to dopiero będzie psychicznie naładowany, a jednocześnie fizycznie wypompowany.

Także w sobotę, ale tym razem we Wrześni mamy Bieg Kosynierów, czy 10 km o dużym natężeniu historyczno-tradycyjnym. To już 31 pierwszy bieg w tej serii. Czyli należy się z głębokim szacunkiem pochylić i ukłonić.

No i na zakończenie w niedzielę jeszcze jedna „dziesiątka” tym razem w Gostyniu, pod jakże wdzięczną nazwą „ Nasza Dycha”.

Czyli jeżeli zechce ktoś ze swoimi słabościami się zmierzyć bez problemu sobie miejsce może znaleźć. A jeżeli ktoś czuje super moc, to w sobotę może sobie o 9 pójść na Cytadelę, potem na 11 pojechać do Boruji, a kiedy mocno depnie to zdąży na 16 być we Wrześni. Następnie spokojnie wrócić do domu i  się wyspać, zregenerować siły, by  następnego dnia pojawić się w Gostyniu. Ten, kto tego dokona, będzie dla mnie super bohaterem. Tylko pytanie jak będzie się czuł, to takim wybieganiu. W moim skromnym odczuciu są tutaj dwie całkowicie przeciwstawne możliwości.  Albo będzie miał w sobie moc, by Rosje i Ukrainę w jednej dłoni ścisnąć, aż Putinowi soki wypłyną, albo padnie bez sił bez ducha, a nad nim śpiewać będzie pieśń tryumfu Kostucha. Każda opcja ma takie samo prawdopodobieństwo wystąpienia. No, ale takie rozważania zostawmy tym, którym taki występ się śni.

No i potem mamy kolejne uderzenie związane z długim weekendem majowym. Tutaj także będzie się działo, ale opis pozostawię na poniedziałek, gdzie przedstawię wszystkie majowe imprezy biegowe. No i znowu będę się bił z myślami, czy jeszcze gdzieś wystartować, Jednak na chwilę obecną aż tak daleko nie sięgam, tylko ciągle się zastanawiam, jak ten dzień do końca przeżyję. Bo dzień bez biegu jest dzień straconym, ale nadmiar biegów może jutro odwrotny efekt przynieść. Więc będę się dalej zadręczał oddając myślom czasem grzecznym, czasem mniej, czasem cnotliwym, czasem grzesznym ale  jakże swoim. I niech tak zostanie. No, a jutro mój ulubiony sobotni bieg. Więc zadręczając się duchowo, jednocześnie podskakuję radośnie, myśląc o jutrze. No i nasuwa się mi tak pewna refleksja. Jak to facet jest jedną wielką chodzącą, albo siedzącą skrajnością.


4 thoughts on “Piątkowy dzień biegu pozbawiony”

  • 1

    加強優化面部輪廓,可被身體完全吸引,能自然地修飾面部輪廓 功效可長達24個月以上 JUVEDERM的特點: 效果立即可見 非永久性 非手術性 安全有效 效果自然 JUVEDERM獲歐盟(CE)及美國及藥物管理局(FDA)認證 首先及唯一獲得FDA認證在首次療程後能維持長達一年2-4功效 新世代專員Hylacross科技為產品帶來獨特的物理特質,包括凝聚力、支撐力及柔順度 8點提升 這是一套由全球著名醫學美容醫生Dr. Maurício de Maio,以JUVÉDERM®系列透明質酸產品為基礎而研發的面部優化療程,藉著簡單程序便達致面部優化效果,不需進行手術,減低風險。 此療程會根據病人的個別情況,重點針對面部8個最常因流失膠原蛋白及彈性纖維而凹陷的位置,再依據特定的順序,從顴骨至下巴位置配合JUVÉDERM®系列的透明質酸產品進行療程,從而改善這些位置的豐盈度及滑溜度,全面性優化面部輪廓。

  • 2
    自適應版型 on Sierpień 23, 2018 Odpowiedz

    數據量度

  • 3
    ~Robert on Kwiecień 26, 2014 Odpowiedz

    Ja z tego planu na sobotę zrealizowałem parkrun i Wrześnię 😉

  • 4
    ~Piotr - Apetyt na Sport on Kwiecień 25, 2014 Odpowiedz

    Odpoczynek jest potrzebny. Nie ma co się zadręczać, że nie biegniesz. Tak trzeba. Mięśnie się regenerują i później osiągane czasy są jeszcze lepsze:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.