Treningowy spływ biegowy

Muszę przyznać, że wczorajsza popołudniowa pogoda w Poznaniu w pewnym momencie sięgnęła hardcorowych klimatów. Przed południem i wczesnym popołudniem wbrew różnym pogodowym zapowiedzią w mieście było cicho i przyjemnie. Jedna kiedy wróciłem do domu i przebrałem się, by ruszyć na trening, zaczął się klasyczny Sajgon. Nagle usłyszałem wyjący w uszach świst wiatru, a całą ulicę zalała jedna wielka ściana deszczu. Po kilkunastu minutach ten pogodowy Armagedon się uspokoił i można było wyruszyć na trening.

Muszę

Czytaj Dalej ->

Czuć zapach maratonu w Poznaniu

Muszę przyznać, że kiedy ostatnio wybiegam na moje codzienne treningi, to z niemałym zdziwieniem zauważam, że zazwyczaj puste moje biegowe ścieżki zaczynają żyć nie tylko moim tuptaniem. Zdarza mi się, że podczas jednego treningu spotykam dwie, trzy a czasem nawet i cztery osoby, które podobnie jak i ja oddają się treningowym rozkoszą. I nie piszę tu o jakiś popularnych do biegania miejscach, tylko wręcz naszym miejskim „zadupiu”, czyli tam gdzie w Poznaniu psy szczekają tą częścią ciała, gdzie grzbiet kończy swoją szlachetną

Czytaj Dalej ->

Różne smaki biegowego sukcesu

Na początku krótka informacja techniczna. Przede wszystkim oczywiście wielkie dzięki za wszystkie komentarze. Postanowiłem lekko zmienić formę i bedę odpowidał bezpośrednio pod komentarzem, by już nie zabierać miejsca w nowym wpisie. Oczywiście jest to na razie tylko propozcja i dajce proszę znak, która forma rozmowy bardziej Wam odpowiada: stara czyli w nowym wpisie nawiązanie do wcześniejszych, czy raczej tak jak obecnie, bezpośrednio pod komentarzem.

Tak to jest, że jesienią różnych imprez biegowych można śmiało napisać,

Czytaj Dalej ->

300 parkrun minęło…

Z racji, że dzisiaj sobota, a ja mam wolny dzień, więc jak zwykle w takiej sytuacji udałem się rano na Cytadelę, by w moim ulubionym, cotygodniowym biegowym wydarzeniu wziąć udział. Tak sobie uświadomiłem, że była to moja trzy setna wyprawa na parkrun, z czego 295 na Cytadelę. Tak zerknąłem sobie w przeszłość, jak to drzewiej bywało…

Jak już nie raz pisałem inauguracja parkrun w Poznaniu, tak trochę zbiegła się z początkiem mojej biegowej przygody. Pierwszy parkrun w Poznaniu był w ostatni weekend lipca 2012 roku,

Czytaj Dalej ->

Trochę zapisowo pod prąd

W listopadzie mamy dla nas osób biegających z Polski jeden z najważniejszych biegów. Mówimy tutaj oczywiście o Biegu Niepodległości, a w zasadzie Biegach Niepodległości, które będą się odbywały  w całym naszym kraju. Muszę przyznać, że w tym roku, aż tylu co w zeszłym ich nie znalazłem, ale koło 20 dostrzegłem. Podejrzewam jednak, że będzie ich dużo więcej, może jeszcze nie wszystkie do kalendarza nie zostały wprowadzone.

U nas w Poznańskiem na pierwszym miejscu mamy oczywiście Poznański Bieg Niepodległości,

Czytaj Dalej ->

Kiedy czujesz, że biega się lżej (lepiej)

Muszę przyznać, że od czerwca, kiedy zmieniłem mój cykl treningowy czuję ogromną różnicę w tym jak mi się biega. Przez wcześniejsze niemal dwa lata ( do grudnia zeszłego roku) moje bieganie ograniczało się do jednego kółka pod domem i czasem, ale sporadycznie tak do może dyszki. I to było wszystko. Moje wyniki biegowe na parkrun oscylowały w granicach trzydziestu minut z plusem, co było, że tak napiszę nawet jak na mnie bardzo, ale to bardzo słabo. W zeszłym roku podczas maratonu owszem udało się doczłapać do mety,

Czytaj Dalej ->

Czasem endomondo ściemnia

Tak na szybko nim zacznę zastanawiam się, czy to raczej wina endomondo, czy telefonu. Ale o tym za chwilę. W poniedziałek i wtorek przeprowadziłem moje popołudniowe treningi na dokładnie tej samej trasie. Wg wcześniejszych danych powinno to być około 13 kilometrów. A tu w poniedziałek telefon mi pokazał ledwie 11 kilometrów. Muszę przyznać, że z lekka mnie to zszokowało, gdyż tempo biegowe na tym dystansie objawiło się na poziomie praktycznie mocniejszego spaceru. Trochę zbity z pantałyku wczoraj pobiegłem na tej samej

Czytaj Dalej ->