Zaczynamy nowy tydzień

Na początku dzisiejszego pisania muszę się zgodzić z wczorajszym komentarzem TGrega, o prawdopodobnych przyczynach niższej wczoraj frekwencji na Parkrun. Faktycznie wczoraj oprócz mojej ulubionej bieganinki na Cytadeli, mieliśmy także krążenie z Biegiem Natury nad Rusałką. W przyszłym tygodniu mamy Endu Winter Run, czyli dwa okrążenia dookoła Malty. Zapewne będzie grupa, która się uda biegać w tamtym rejonie. W końcu każdy może biegać gdzie chce i gdzie mu serce i rozum nakazuje.  Chociaż znając życie, wcale się nie

Czytaj Dalej ->

Po kolenym Parkrun-ie

Muszę przyznać, że miałem gorącą noc. No, może nie w tym kontekście najbardziej rozumianym i akceptowanym, ale musiałem zadziałać tak, by  rano przed 9 znaleźć się na Cytadeli. I co najważniejsze, udało się. Trochę kombinacji alpejskich i jest sukces. Rano spokojnie jechałem w wiadome miejsce. Gdybym opuścił drugi raz z rzędu, byłby to już spory cios dla moich sił przyszłotygodniowych. Ale starczy już tego roztrząsania.  Kiedy wyjeżdżałem z domu było zero stopni. Czy z opcją plusową czy minusową nie miało

Czytaj Dalej ->

Pozabiegowe problemy biegacza

Pogoda ciągle rządzi i zimowe prawa trzyma. Co się dziwić. W końcu mamy środek zimy. A w końcu zimą, jak sama nazwa pory roku mówi powinno być zimno. Ale te zapowiedzi.  Chociaż coś się zaczyna dziać in plus. Rankiem jak wychodziłem z domu było zimno, wietrznie i ogólnie paskudnie. No chyba, że ktoś taką właśnie pogodę preferuje. Moja wiara, że dojdzie dzisiaj do plus 3 praktycznie uleciała niczym bańka mydlana w przestworza, po czym rozprysła się na mrozie w tysiące zamarzniętych kropel. Ale kiedy doszedłem do

Czytaj Dalej ->

Kolejny najdłuższy tygodniowy bieg

Wygląda na to, że przynajmniej rankiem pogoda niewiele sobie robi z zapowiedzi i czarowania prezenterów zapowiadających jej stany. Zgodnie z wszędzie głoszonymi deklaracjami, miało dzisiaj być w granicach minus dwóch, trzech stopni i do tego słonecznie. Kiedy zjawiłem się rano, przed swoją pracą, na termometrze było minus siedem i padał śnieg, No, więc mogę powiedzieć, ze trafili prawie idealnie. Ale w tym przypadku to „prawie” robi taką różnicę, jak odległość z Poznania na Madagaskar. A może Artykę,  co bardziej

Czytaj Dalej ->

Szalejąca pogoda

No i znowu nam zima wyczynia hołupca. Rano, kiedy wstałem zerkam nieśmiało przez okienko, a tu śnieg. Może nie była go olbrzymia ilość, ale wystarczająco by utrudnić życie. No, więc pierwsze nim do pracy, szypa i tańce pod domem uskuteczniane. Na szczęście nie mam zbyt dużego kawałka do odgarnięcia, ale trzeba to zrobić. Z racji trochę dziwnego charakteru robię to dwuetapowo. Najpierw szypowe odgarnianie śniegu głównego , a potem dopieszczanie miotłą. Co prawda w naturze i zdrowych relacjach wpierw powinno się pieścić

Czytaj Dalej ->

Kolejny lodowo-biegowy dzień

Dzisiaj rano wychodząc z domu zauważyłem, że wyraźnie drgnęło na plus z pogodą. Wczoraj jeszcze śnieg skrzypiał pod stopami, a na jego powierzchni lśniły kryształki lodu, niczym rozsypane na przestworzach nieboskłonu gwiazdy. Z kolei dzisiaj śnieg był już dużo bardziej zmatowiały, a do tego nie wydawał już tak charakterystycznych mroźnych odgłosów.  Czyli czuć już powoli, acz nieubłagalnie nadciągającą odwilż. Jakoś nie wiedzieć  dlaczego nie odczuwam z tego powodu zbytniego zmartwienia. Tak między Bogiem,

Czytaj Dalej ->

Nowy tydzień pracy czas zacząć

Zaczynamy nowy biegowo-pracujący tydzień.  Mój układ dnia klasycznie się nie zmienia. Czyli rano do pracy, po pracy psica, bieg, coś zjeść, skrobnąć parę słów, zamieścić na blogu i mogę powiedzieć, że dzień dobrze przeżyty. Wszystko w tym samym uporządkowanym rytmie. Wczoraj jak słuchałem prognozy pogody w jednej z popularniejszych stacji, to z niemałą radością oglądałem rozanielonego prezentera od spraw wiadomych, który oficjalnie zapowiadał, że zima powoli zbliża się do końca. Że z każdym dniem będzie

Czytaj Dalej ->