Delikatne wilcze przemyślenia

Dzisiaj chciałbym jeszcze podsumować sobotnią gonitwę z wilczą watahą. Co prawda mam tutaj jeden dzień opóźnienia, wynikający z wewnętrznej konieczności podsumowania mojego ulubionego cotygodniowego biegu, w którym tym razem nie biegłem, ale w statystyczną wczorajszą analizę musiałem się zabawić. A jak już wcześniej napisałem takie biegowe „skoki w bok”, tylko cementują biegowy główny związek. Oczywiście pod warunkiem, że nie są robione zbyt często. Ale tak to ze wszystkimi skokami w bok bywa. Byle z rozsądkiem

Czytaj Dalej ->

Tradycyjne podsumowanie wczorajszego parkrun

Na początku jak to mam w zwyczaju zaczynam od odpowiedzi na wczorajsze uwagi, komentarze, sugestie i wszystko to, czym osoby zaszczycające mnie swoimi odwiedzinami chcą się podzielić. Freelove, jak mam być szczery, nie mam pojęcia, na czym polegało utrudnienie. Jedyne co słyszałem to to, że trasa jest trudniejsza. I subiektywnie patrząc do łatwych się nie zaliczała. Idąc dalej skrobnę, że raczej do najtrudniejszych, z jakimi do tej pory się zmagałem. Dzięki Sławek ( i oczywiście Freelove także) za gratulacje. Cóż jak

Czytaj Dalej ->

Relacja z wilczego gonienia

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych wypowiedzi. Masz rację Robercie, ze w bezbiegowy dzień warto inną aktywnością pozbawione biegu smutki zagoić. Napiszmy, że różne mogą być obszary aktywności, ale powiedzmy, że z przyczyn natury obyczajowej pominę ich wymienianie. I na tym niech pozostanie.

Dzisiaj rano zerwałem się z łóżka już w okolicach 5 godziny z wcale nie małym bólem głowy. Dokąd mam dzisiaj jechać: na wilka czy na parkrun? Gdyż na dzisiaj przypada Cytadeli druga rocznica biegania. Już nie raz

Czytaj Dalej ->

Ostatnie wilcze przemyślenia i jeden dodatek

 

Tym razem zacznę może od końca tytułu, czyli sprawy dodatkowej, ale jakże ważnej w moim odczuciu, a dla mnie samego to już szczególnie. To oznacza informację , na którą od ładnych paru dni czekałem.  Kościańska kurtyna, za którą z takim wytężeniem zerkałem, została wreszcie uniesiona. Pukałem, stukałem, skrobałem dzwoniłem i stało się. Wczoraj oficjalnie ruszyły zapisy na Półmaraton w Kościanie. Przypominam link do zapisów http://koscianskipolmaraton.pl/ . Oczywiście już mi odbiło i się zapisałem, bo

Czytaj Dalej ->

Mój czwartkowy najdłuższy tygodniowy treningowy bieg

Na początku jak zwykle zaczynam od tego, od czego zwykle na początku zaczynam. Mam nadzieję, ż względnie klarownie to napisałem. Oczywiście chodzi o wczorajsze komentarze. Robercie jestem jak najbardziej za, aby zrobić bieg na dwóch dystansach, w zależności od wizji danej osoby tuptającej. Super, gdyby można to połączyć z piknikiem rodzinnym, gdzie zjeżdża cała rodzina, ktoś biegnie w głównym biegu, ktoś inny biegnie później lub wcześniej, a ktoś kibicując oddaje się innym rozrywkom. Coś mi tutaj się także powolutku

Czytaj Dalej ->

Środowe spokojne biegowe wizje

Na początku, jak to mam w zwyczaju zaczynam od podtrzymania wczorajszych  rozmów. Gdyż tak jest elegancko, wypada i w ogóle a nawet w szczególe. Robercie, chyba masz rację, pojadę gonić wilczą watahę. W końcu na parkrun chodzę nieprzerwanie od marca zeszłego roku. Po takim okresie można sobie przerwę zrobić. Tym bardziej, że przed marcem także jeszcze chyba dwie przerwy miałem, a łącznie chodzę na parkrun rok i koło 9 miesięcy. A że akurat przerwa wypada w dwulecie na Cytadeli tuptania. Tak widocznie w gwiazdach zostało

Czytaj Dalej ->

Kolejny dzień interwałowych samotnych gonitw

Na początku zaczynam jak zwykle od podtrzymania wczorajszych wypowiedzi, ewentualnie ustosunkowania się do komentarzy odwiedzających mnie gości. Dzięki Freelove za uznanie moich z lekka zakręconych koncepcji piszących. Zawsze miło wiedzieć, ze komuś może się spodobać, kogoś można zadziwić i inne takie różne odczucia swoim skrobaniem wywoływać. Czasem bardziej, czasem mniej pozytywne.  Ważne, że jakieś, bo nie wywoływanie żadnych odczuć prowadzi do znużenia i omijania szerokim łukiem. Dlatego czasem warto wywoływać

Czytaj Dalej ->