Bezbiegowe rozważania biegacza amatora

Powolnymi lub szybkimi krokami, w zależności od własnej opinii w tym zakresie nadszedł kolejny weekend. Gdyż piątek po południu oznacza już rozpoczęcie dwóch wolnych od zawodowych obowiązków dni. Co prawda nie każdy ma takie szczęście, że weekend ma wolny, ale mnie akurat to spotyka. Nie chcę oczywiście zbytnio drażnić nikogo, kto nie ma takiej możliwości, więc tylko delikatnie zaznaczam, że jest grupa, która od jutra się leni. A to oznacza, że w sobotę będę mógł się oddać mojemu ulubionemu zajęciu, czyli radosnemu

Czytaj Dalej ->

Kolejny najdłuższy tygodniowy bieg

Na początku chciałbym przeprosić wszystkich, którzy w pierwszych chwilach po wrzuceniu w moją pisaninkę zerkają, za pojawiające się czasem literówki. Zazwyczaj po najdalej godzinie i po dwóch czy trzech sprawdzeniach je eliminuję, jednak na samym początku mogą się przez pewno niedopatrzenie zdarzyć.

Rano, ruszając do pracy, jak zwykle pierwsze co robię, to szybką analizę pogodową, przed popołudniowym biegiem. Zgodnie z zapowiedziami miało być ciepło, bezchmurnie i słonecznie. I albo mi na słuch padło, albo pomyliłem

Czytaj Dalej ->

Tradycyjne biegowe rozważania

Na początku, jak zwykle chciałbym się odnieść do wczorajszych komentarzy. Ania, jakby to powiedzieć  szczerze, do Mistera to zdecydowanie sporo mi brakuje, nawet nie śmiałbym  w takiej kategorii wystąpić.  Może prędzej zmokła kura byłoby wczoraj zdecydowanie lepszym do mojego wyglądu określeniem. Chociaż, kura z racji nie tej płci, także nie pasuje. Może zmokły kogut? Tyle, że z tą moją kogucią zadziornością, to raczej różnie bywa, natomiast do innych temu ptakowi przypisywanych walorów, to z racji mojej pokory

Czytaj Dalej ->

Kolejny dzień interwałowo-szarpanych gonitw

Na początku dziękuję T-gregowi za wczorajsze rozszerzenie podanych przeze mnie informacji.  Co do Półmaratonu, to faktycznie temat jest już ostatecznie zamknięty i jeżeli u kogoś obudziłem płonną nadzieję, to o  wybaczenie proszę.

Co do Parkrun, to faktycznie jest temat na dłuższy referat. Tak jak napisałem w komentarzu pod Twoimi uwagami, wyszedłem może błędnie z założenia, że osoby, które mnie zaszczycają swoimi odwiedzinami, wywodzą się z „pakrunowej rodziny” i potraktowałem jako rzecz ogólnie znaną i oczywistą.

Czytaj Dalej ->

Kwietniowy terminarz biegowy

Tak, jak wczoraj zaznaczyłem chciałem dzisiaj przedstawić szerszy opis kalendarza biegowego w Wielkopolsce w nachodzącym miesiącu.  Zaczynamy od pierwszego weekendu kwietnia, czyli 5 i 6 dzień nadchodzącego miesiąca. W sobotę będziemy mieli klasycznie i praktycznie niezmiennie dwa biegi, że tak to nazwę klasy Parkrun: w Poznaniu i Lesznie. Dlaczego napisałem klasy Parkrun, co takiego je wyróżnia, że daję te biegi do osobnej klasy? To proste Parkrun jest biegiem cyklicznym. Oznacza to, że odbywa się w każdą sobotę zawsze

Czytaj Dalej ->

Wczorajszy Parkrun w statystyce i nie tylko

Na początku pragnę pogratulować Tgergowi za wczorajszy wynik. Nic tylko z szacunkiem głowę pochylić. Podejrzewam, że na Półmaratonie, to dopiero pójdziesz po bandzie. Ja sobie spokojnie pobiegnę bez takiego szału. Trzymam kciuki za sukces Twojego cyklu treningowego.

No i wielkie dzięki i dla  Ciebie i dla Freelove za polecenie pogodowej aplikacji. Faktycznie pogoda jest bardzo ważna, dla tych co lubią biegać. Chociaż w moim przypadku w żaden sposób nie ma wpływu na mój codzienny cykl drepczący. Ja mam swoje godziny i niezależnie

Czytaj Dalej ->

Pierwszy wiosenny Parkrun

Rano, jak zwykle nie mogłem dospać. Nie wiem, czy to wina mojego codziennego systemu wstawania, czy po prostu, kiedy czuję bieg to włącza mi się ADHD i staję się z lekka nadpobudliwy. Wiec już koło 6 rano na nogach, i pierwsze co robię, to patrzę na dwór, co z tym zapowiadanym deszczem. Na szczęście nasi meteorolodzy znowu błednie odczytali informacje od Górali, Indian, czy od kogo je tam otrzymują. A to oznaczało, że znowu się pomylili. Co prawda granatowo-szary kobierzec chmur przykrył błękit nieba, ale ani kropla deszczu

Czytaj Dalej ->