Kolejna biegowa wizja się klaruje

 

Na początku jak to mam w zwyczaju, zaczynam od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Dzięki Piciu za informację o możliwościach skrócenia trasy, które w Berlinie są praktykowane. Niemcy widać trochę inaczej do tego podchodzą niż my. Oni patrzą głównie na wygodę i komfort biegających, aby im nic się nie stało, a u nas jak bieg ogłoszony, to musi się odbyć. Po trupach do celu, bo biegacze to twarda ekipa i wszystko zniosą. Coś w tym jest i bieganie to jest szkoła charakteru. Na zachodzie Europy już w zbytnie wygodnictwo

Czytaj Dalej ->

Biegowe pisanie albo pisanie o bieganiu

Na początku jak to mam w zwyczaju odpowiadam na wrzucone wczoraj komentarze. Chciałbym  wrócić jeszcze do komentarza Łon, pod relacją z biegu Opalińskich. Nigdzie nie pisałem, że wystartowało ponad 450 osób, tylko ze tyle było na liście. A dzień później w podsumowaniu pisałem, że z pewnością wiele osób zrezygnowało ze startu. Ale że przynajmniej kilka zrezygnowało z biegu, to także jest pewne, gdyż sam takie osoby widziałem. Insetto, Łon poruszył wpis wcześniej ten temat i faktycznie dobrze byłby wiedzieć, ile

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna sobotniego parkrun

Na początku jak zwykle zaczynam od podtrzymania wczorajszych rozmów. Robercie, tak sobie przemyślałem temat nocnego biegu i dochodzę do wniosku, że to może być to. Rodzą mi się dwie opcje: jedna to miejski bieg nocny oświetlonymi uliczkami, a druga, to gdzieś w ciemnym lesie bieg z lampionami ( latarkami, ideał pochodniami)  na trasie zdobionej w odblaskowe kamizelki  wolontariuszy. Taki bieg  np. w noc świętojańską. Super klimat, ale będziemy musieli spokojnie to przemyśleć. Wczoraj na Facebooku napisała do mnie Małgorzata,

Czytaj Dalej ->

Podsumowanie wczorajszego Biegu Opalińskich

Na początku jak zwykle zaczynam od odpowiedzi na wczoraj wrzucone komentarze, jak to mam w moim piszącym zwyczaju. Jeszcze na samym wstępie początku zacznę od ostatnich komentarzy związanych z sobotnim parkrun, a potem przejdę do wczorajszego biegowego boju. Proszę o wybaczenie, za taki układ, ale jak wiele razy pisałem parkrun jest dla mnie jak żona, do której przybywam co sobotę w celu spełnienia duchowego i cielesnego, a inne długie biegi jak kochanka do której się w poszukiwaniu biegowych rozkoszy podążam. Każda  jest

Czytaj Dalej ->

Relacja z Biegu Opalińskich – piekielną aleją ku niebiańskim spełnieniom

Na początku mojego skrobania, jak to mam w zwyczaju staram się odpowiedzieć na wczoraj wrzucone komentarze. Cezary, szczerze gratuluję życiówki. To super, że się udało ją poprawić. Kto wie, może to jest metoda. Nie nastawiać się, przyjść z nastawieniem na dobrą zabawę biegową i to wszystko. I może właśnie to wyzwoli dodatkowe motywacje biegowe prowadzące do upragnionego biegowego orgazmu. Freelove i Tgreg, cóż śniadania nie było, nie mogliśmy naszych specjalnie w tym celu wygłodzonych ciał wzmocnić. No ale na głodniaka

Czytaj Dalej ->

Kolejna sobota w rytmie parkrun

Na początku, jak zwykle zaczynam od odpowiedzi na wczoraj wrzucone komentarze. Freelove, byliśmy bardzo ciekawi, jak to śniadanie będzie wyglądało, ale niestety nie załapaliśmy się i nawet chyba nikt nic nie widział. A jeżeli nawet widział, to się wiedzą nie podzielił. Robercie chyba mamy firmę, która będzie chętna do mierzenia czasu w czasie przez nas organizowanego biegu. Na razie wrzucili mi swojego linka, jako komentarz, ale postaram się w nadchodzącym tygodniu z nimi porozmawiać

Dzisiaj rano zerwałem się jak zwykle

Czytaj Dalej ->

Gorączka weekendowych startów

Jak to mam w zwyczaju, rozpoczynam moje codzienne skrobanie od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Michu może tak rozwiń temat Kobylnicy i 15.08. Gdyż z pewnością nie jedną osobę czymś takim byś zainteresował. Michale dzięki za informację o przyczynie nagłego przyrostu liczby osób, które chyżo będą w Nowym Tomyślu śmigały. Co i tak nie zmienia faktu, że jak napisałeś zwiększono limit o 100 osób, a na liście zamiast równej dziewięćsetki,  mamy prawie 950  tuptających. No, ale to tylko się cieszyć, gdyż w tak

Czytaj Dalej ->