Dzisiejsza zmiana treningowego cyklu

Zanim przejdę do rozwinięcia tytułu ponownie  chciałbym zacząć od nawiązania tym razem do wczorajszego komentarzu Freelove. Co do interwałów, to cóż, każdy ma swoje metody i techniki dopasowane do indywidualnych potrzeb i możliwości. Nie głoszę w żadnym przypadku, że moje rozwiązanie jest idealne i  najlepsze. Nie mam monopolu na rację, ani tym bardziej nie pozjadałem wszystkich rozumów. ( Gdyby tak było, to dopiero bym miał czkawkę). Przypuszczam, że profesjonalni sportowcy, czy trenerzy ostro by mój system treningowy

Czytaj Dalej ->

Kolejny interwałowy dzień

Na początku dzisiejszych biegowych rozważań (sorry, że  zabrzmiało jak podczas kazania) chciałbym odpowiedzieć na wczorajsze pytanie Freelove. Interwały biegam w czasie moich poniedziałkowych i wtorkowych treningów, czyli na krótszym dystansie 6.5 km. Biegam je praktycznie przez całą trasę. Pierwszy ostry start, od domu do końca ulicy czyli€ około 400-500 metrów. Potem kawałek spokojnego tempa i na kolejnej ulicy ( ok. kilometra długości) dwa interwały na dystansie ok 200-250 m każdy. Następnie skręt w kolejną ulicę,

Czytaj Dalej ->

Poniedziałkowy interwał

Wygląda na to, że chwilowo zima znalazła się w odwrocie. Nie wysuwałbym się ze zbytnim ferowaniem wyroków, że mamy już wiosnę i będzie super. Kalendarzowo rzecz analizując, to w tym tygodniu będziemy mieli dopiero środek zimowej pory, więc jeszcze wiele rzeczy zdarzyć się może. Historia zna takie przypadki. Daleko nie patrząc wszyscy pamiętamy jak nas mróz przydusił w pierwszym kwartale tego roku. Więc cieszmy się tym, co mamy, ale nie zakładajmy zbyt wiele, bo hurraoptymizm może się zamienić w hurra klapę. No, ale

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy nowy tydzień

Na początku dzisiejszego pisania muszę się zgodzić z wczorajszym komentarzem TGrega, o prawdopodobnych przyczynach niższej wczoraj frekwencji na Parkrun. Faktycznie wczoraj oprócz mojej ulubionej bieganinki na Cytadeli, mieliśmy także krążenie z Biegiem Natury nad Rusałką. W przyszłym tygodniu mamy Endu Winter Run, czyli dwa okrążenia dookoła Malty. Zapewne będzie grupa, która się uda biegać w tamtym rejonie. W końcu każdy może biegać gdzie chce i gdzie mu serce i rozum nakazuje.  Chociaż znając życie, wcale się nie

Czytaj Dalej ->

Po kolenym Parkrun-ie

Muszę przyznać, że miałem gorącą noc. No, może nie w tym kontekście najbardziej rozumianym i akceptowanym, ale musiałem zadziałać tak, by  rano przed 9 znaleźć się na Cytadeli. I co najważniejsze, udało się. Trochę kombinacji alpejskich i jest sukces. Rano spokojnie jechałem w wiadome miejsce. Gdybym opuścił drugi raz z rzędu, byłby to już spory cios dla moich sił przyszłotygodniowych. Ale starczy już tego roztrząsania.  Kiedy wyjeżdżałem z domu było zero stopni. Czy z opcją plusową czy minusową nie miało

Czytaj Dalej ->

Pozabiegowe problemy biegacza

Pogoda ciągle rządzi i zimowe prawa trzyma. Co się dziwić. W końcu mamy środek zimy. A w końcu zimą, jak sama nazwa pory roku mówi powinno być zimno. Ale te zapowiedzi.  Chociaż coś się zaczyna dziać in plus. Rankiem jak wychodziłem z domu było zimno, wietrznie i ogólnie paskudnie. No chyba, że ktoś taką właśnie pogodę preferuje. Moja wiara, że dojdzie dzisiaj do plus 3 praktycznie uleciała niczym bańka mydlana w przestworza, po czym rozprysła się na mrozie w tysiące zamarzniętych kropel. Ale kiedy doszedłem do

Czytaj Dalej ->

Kolejny najdłuższy tygodniowy bieg

Wygląda na to, że przynajmniej rankiem pogoda niewiele sobie robi z zapowiedzi i czarowania prezenterów zapowiadających jej stany. Zgodnie z wszędzie głoszonymi deklaracjami, miało dzisiaj być w granicach minus dwóch, trzech stopni i do tego słonecznie. Kiedy zjawiłem się rano, przed swoją pracą, na termometrze było minus siedem i padał śnieg, No, więc mogę powiedzieć, ze trafili prawie idealnie. Ale w tym przypadku to „prawie” robi taką różnicę, jak odległość z Poznania na Madagaskar. A może Artykę,  co bardziej

Czytaj Dalej ->