Jak nie oni, to kto

Dzisiaj tak trochę z innej strony… może siatki. Z pełnym zainteresowaniem

obserwuję mecze naszych siatkarzy w Mistrzostwach Europy. Na razie grają bez żadnej fałszywej nutki. A wręcz można napisać, że koncertowo.

Do półfinałów dotarli niemal jak po swoje tracąc tylko jednego seta z heroicznie walczącymi i niesiony niemal takim samym jak nasi zawodnicy dopingiem Estończykami. Teraz przed nami półfinał z gospodarzami turnieju, którzy sensacyjnie pokonali w ćwierćfinale wiecznego i niemal pewnego kandydata do wygrania całego

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy jesienne bieganie

No to dzisiaj rozpoczął się drugi myślę, że najlepszy sezon biegowy. Pierwszym wiosna, a drugim właśnie jesień. Zimą czy też latem, zawsze możemy jakieś wymówki, by nie biegać znaleźć. To jest za zimno, to za gorąco i zawsze można jakoś prawie racjonalnie wycofać się z biegania. Natomiast jesień i wiosna takiej szansy nie dają. I albo się oficjalnie przyznajemy do naszego lenia, że nas w danym dniu pokonał, albo ruszamy na trasę.

Zresztą jesień to także pora wielkich biegowych imprez zorganizowanych. I to nie tylko

Czytaj Dalej ->

Nie każdy eksperyment kończy się sukcesem

W bieganiu, tak jak i w życiu przeprowadzamy różne eksperymenty, testy, wszystko po to by było lepiej, szybciej, możniej czy mocnej wszystko w zależności jakiej strefy naszego życia eksperyment ten dotyczy. Nie każdy z tych eksperymentów się udaje, natomiast z każdego tego udanego, jak i tego nie udanego możemy wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Taki eksperyment zrobiłem właśnie w tym tygodniu. Cały tydzień był biedniejszy pod względem biegowym, gdyż miałem tylko trzy normalne treningi na poziomie 11-13 kilometrów, dwa dni

Czytaj Dalej ->

Wymuszony eksperyment biegowy

Muszę przyznać, ze w tym tygodniu niemal całkowicie posypały się moje plany biegowe. W środę i czwartek musiałem zrezygnować z treningów, a w sobotę z parkrun. O ile w piątki i tak mam dzień pozbawiony biegania to brak treningów w czwartek i piątek musiał zaboleć. Na szczęście udało się dzisiaj wczesnym popołudniem nadrobić trochę biegowych zaległości jednak tak nie do końca całkiem. Normalnie w soboty robię około 13 kilometrów czyli parkrun połączony z biegowym powrotem do domu. Niestety dzisiaj nie dało się zrobić

Czytaj Dalej ->

Miesiąc do maratonu

Do mojego głównego startu w tym roku, czyli poznańskiego maratonu pozostał równy miesiąc. 20 października wraz z grubo ponad 6 tysiącami innych zapaleńców, pasjonatów, wariatów, jak kto woli ruszymy na ulice Poznania, by powku… znaczy się podenerwować kierowców, że znowu miasto korkujemy.

W takiej sytuacji zawsze nasuwa się pytanie: na jakim etapie przygotowania powinniśmy teraz być, by podczas startu wszystko dobrze się skończyło. W zeszłym tygodniu na parkrun rozmawiałem z biegającym twardzielem, który stwierdził,

Czytaj Dalej ->

Nie muszę być pierdolonym mistrzem świata.

Dzisiaj pozowałam sobie wrzucić tekst zapożyczony z portalu Biegologia, który myślę że trafia w odczucia i myśli wielu z nas.
„Ło matko! Znowu nieco wulgarnie i znowu długi post i znowu szlag nas trafia jak widzimy co się dzieje na rozmaitych forach, grupach i innych miejscach pełnych ekspertów, magów i jebanych znachorów biegania.

Nie będziemy przedłużać – laska biega sobie piątki, bo lubi. Po prostu lubi i tyle. Może ma sentyment, bo sama ma cycki rozmiar 5, a może właśnie świętuje 5 lat małżeństwa,

Czytaj Dalej ->

Weryfikacja tętna biegacza amatora

Muszę przyznać, że postanowiłem zweryfikować moje biegowe tętno. W tym celu zaopatrzyłem się w bardziej realne urządzenie znanej biegowej marki służące min do właśnie mierzenia tętna w czasie biegu. No i podczas ostatnich dni za każdym razem sprawdzałem moje tętno na całym treningowym odcinku moich obecnie pokonywanych nastu kilometrów.

No i muszę przyznać, że wyniki są bardzo zbliżone. Można napisać, że biegam w przedziale 132-140. Kiedy przyspieszam, a szczególnie robię interwały, to zdarza mi się, że trochę

Czytaj Dalej ->