A miało być tak pięknie


Dzisiaj troszkę z innej piłki ( i to w pełnym tego słowa znaczeniu) Ten weekend był pod znakiem trzech naszych drużynowych dyscyplin sportowych. Nasi piłkarze wkraczają w ostateczną fazę eliminacji do Mistrzostw Europy.  Nasi koszykarze awansowali do ćwierćfinału Mistrzostw Świata i mieli przed sobą ostatni mecz grupowy, który mógł ich ustawić w dobrej pozycji przed meczami których stawką był awans do pierwszej czwórki Mistrzostw. No i nasze siatkarki już były i półfinale i miały realne szanse na medal

Czytaj Dalej ->

Bieganie pod wewnętrzną presją

W zdecydowanej większości przypadków, my nieuleczalni i wieczni amatorzy, biegamy sobie dla samego biegania. Nie mamy jakiś głębszych potrzeb poprawiania czasów, zdobywania miejsc czy biegowego gryzienia asfaltu, trawy, bieżni czy po czym tam jeszcze biegamy. Generalnie bieganie jest frajdą, tylko frajdą i aż frajdą i bez konieczności parcia na ciągłe poprawianie sobie tuptamy. Nikt na nas nie wywiera presji, że musimy, że mamy, że jest jakiś przymus. Nie musimy być w czołówce, nie walczymy o trofea, miejsca na podium i nikt

Czytaj Dalej ->

Spokojne wykuwanie gotowości biegowej

Przyznam szczerze na początku chciałem napisać „ biegowej mocy”, ale myślę, że w moim przypadku jest to określenie zdecydowanie na wyrost, dlatego wolę się zatrzymać na „gotowości biegowej”.

No, ale od początku. Ostatnie dwa lata moje bieganie było na poziomie nawet nie człapania, ale pełzania. Może jedynie poza zeszłorocznym maratonem, kiedy troszeczkę bardziej postarałem ( ale też niewiele bardziej), to było dno i 6 metrów mułu. Dosyć napisać że tygodniowo razem z parkrun biegałem między 30 a 40 kilometrów,  czyli

Czytaj Dalej ->

Pogodowa rewolucja ludowa

Muszę przyznać, że na początku myślałem, by dać tytuł „ pogodowa rewolucja biegowa”, ale myślę że pogodowa volta dotyczy czy raczej dotyka nie tylko osoby biegające, ale nas wszystkich i tych co biegają i tych co nie także.

W okresie ostatniego tygodnia możemy śmiało napisać, że pogoda stanęła na głowie robiąc całkowitą i kompletną rewolucję. Jeszcze w zeszłą sobotę, było wyjątkowo gorąca, że aż my biegający spływaliśmy potem, tak dzisiaj mamy zimno, mokro i też spływamy, tyle że deszczem. A w zasadzie

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z odchudzaniem w czasie biegania

Na początku krótkie wprowadzenia. Jak już nie raz pisałem w tematyce odchudzania jestem praktykiem, a nie teoretykiem, więc korzystam w moich rozważaniach na moich wcale nie małych myślę w tym zakresie doświadczeniach. Nie licząc wielu nieudanych wcześniejszych prób mam w moim „portfolio” dwie kampanie zakończone myślę, że sporymi sukcesami. Pierwsza dotyczy mojego pierwszego wielkiego zbijania czyli lat 2000-2004, kiedy zgubiłem 57 kg. Na ten temat już wiele razy pisałem, więc nie chcę do tego wracać.

Drugą kampanię

Czytaj Dalej ->

Nabieranie biegowej lekkości

Dzisiaj troszeczkę o moim treningu. Muszę przyznać, że tym razem do maratonu przygotowuje się zupełnie inaczej, niż w poprzednich latach. Nawet, kiedy biegałem pod czujnym okiem Andrzeja, to ten trening miał zupełnie inny smak. Może dlatego, że biegam całkowicie zgodnie z fantazją danego dnia.  Mam co prawda jakieś wstępne założenia, kiedy wychodzę z domu, ale często w czasie samego treningu są one zmieniane, korygowane i dostosowywane do sytuacji. Można śmiało zapisać, że jest to trening elastyczny. Mimo, że założonych

Czytaj Dalej ->

Dwa smaki biegania

Wczoraj, kiedy tak sobie w spokoju duszy tuptałem dopadło mnie pewne skojarzenie, porównanie, czy jak kto woli. Przypomniałem sobie moje bieganie z grudnia, kiedy ważyłem 95 kilogramy oraz dzisiejsze, kiedy ważę w okolicach 76 z tendencją spadkową do 71 w planie i porównałem jak smakują różne biegające wagi. I to w pełnym tego słowa: wagi znaczeniu. Muszę przyznać, że porównanie jest szokujące. Napiszę krótko, jeżeli ktoś dopiero przymierza się do biegania, to bieganie w takiej wadze jest nie wskazane. Nawet dla mnie, który

Czytaj Dalej ->