A może bieg ze startu osobnego?

Biorąc pod uwagę obecną sytuację i zakaz gromadzenia się, kto wie czy nie byłoby ciekawą opcją organizowanie biegów z pozycji zatrzymanej, czy raczej moze ze startu osobnego, jak to jest w czasówkach rowerowych. Oczywiście dotyczy to biegów z mniejszą ilością startujących zawodników, gdyż raczej kilku tysięcy w ten sposób nie wystartujemy, ale w przypadku np. parkrun, City Trail czy CBN..

Jakby to mogło wyglądać. Wymaga to pewnego wysiłku organizacyjnego i dyscypliny nas biegnących, ale może kto wie…Przed samym startem nie gromadzimy się, stoimy oobno co najwyżej kiwając sobie na powitanie. Każdy uczestnik do startu podchodzi osobno, ustawieni jesteśmy w wężyku, gęsiego w w odległości od siebie kilku metrów. W strefie bezpośrdeniego startu są tylko dwie osoby. Oczywiście przy zachowaniu bezpiecznej odległości od siebie. Na początku myślę, że ci najszybsi a potem coraz bardziej wyluzowani. Pierwszy zawodnik staje i jest wystartowany. Podchodzi drugi i po np. 20-30 sekundach także startuje. Jeżeli jesteśmy ustawieni od  najszybszych nie będzie ryzyka, że w jakimś momencie zbytnia grupa się stworzy, co najwyżej ktoś kogoś dogoni i łukiem ominie… Potem na mecie do skanowania wyników także podchodzimy osobno ustawieni w odległości 3-4 metrów jeden od drugiego. Jest osoba skanująca i skanowany i nikogo więcej. Po zeskanowaniu uczestnik od razu wraca do domu, by nie tworzyć grup ani zatorów. Jest opcja chip zw numerze startowym i wtedy bez zatrzymywania od razu do domu. Myślę, że nawet do 100-150 osób można coś takiego ogarnąć, a w przypadku mniej licznych tuptań to na luzie i w spokoju. Tak jak napisałem wiąże się to ze sporą samodyscypliną i pewnymi zasadami niemal wojskowymi, ale do ogarnięcia. Zapewne samo wydarzenie potrwa trochę dłużej niż zwykle i będzie się wiązało z większym wyzwaniem dla tych, co je organizacyjnie zechcą ogarnąć, ale kto wie.. Może na ten szczególny i ciężki czas jest to jakaś recepcja. W końcu nasz pasja pustki nie lubi i można spróbować zagrać w takie karty.

Tak jak pisałem na początku: dużego biegu w ten sposób nie ogarniemy, ale te bardziej kameralne? Na poznańskim parkrun gdzie mamy koło 200 osób może być problem, ale myślę że można to przemyśleć. Natomiast przy tych mniejszych np. w Swarzędzu, Dąbrówce, Gostyniu czy wielu innych, gdzie liczba biegnących albo nie przekracza, a jeżeli tak to minimalnie setkę może można by to zorganizować. W przypadku większych grup zawsze można je podzielić na mniejsze i np przychodzić 50-tkami… Tyle, że stanowi to bez wątpienia pewne wyzwanie organizacyjne. Oczywiście najważniejsze jest zachowanie pełnych zasad bezpieczeństwa. Czasy mamy trudne a takie wymagają czasem niekonwencjonalnych rozwiązań… Oczywiście w obecnej sytuacji kiedy parkrun mamy zawieszone praktycznie do końca kwietnia nie będzie do zrealizowania, ale może znajdzie się jakiś kozak organizacyjny który zechce podjać ryzyko. Ja oczywiście do niego nie namawiam, tylko trochę fantazjuję, bo co innego nam pozostało w tym ciężkim czasie. Tak na zupełnym marginesie tak akcja byłaby możliwa w miastach, gdzie nie mamy przypadków wystąpinia koronawirusa i tylko przy udziale miejscowych biegajacych. Ale jak pisałem tak luźna biegowa fantazja…

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments