Biegajmy sami, a wszystko będzie dobrze…

Jak widać powoli stawka jest podbijana. Ze stanu zagrożenia epidemiologicznego wkroczyliśmy obecnie w stan epidemii. Co prawda wielkiej na razie różnicy to nie robi, a jak podaje Gazeta Prawna główne obostrzenia to: wprowadzenie zakazu opuszczania określonych obszarów, nakazu przebywania w innych, zamykania instytucji i zakładów pracy, reglamentowania pewnych towarów, kierowanie do pracy w zwalczaniu epidemii, udostępnienie lokali, przejmowanie pojazdów, poddania się obowiązkowi badań. Jak zaznaczył obecnie władający nam Premier: „ stan wprowadzany jest m.in. po to, żeby zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii oraz wdrożyć zasady dotyczące m.in. kwarantanny.”

Dla nas najbardziej interesujący wydaje się zapis, że „Stan epidemii pozwala m.in. na wprowadzenie czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się, oraz funkcjonowania instytucji lub zakładów pracy.” Czy to oznacza, że nie możemy biegać? Odpowiedź wydaje się być prosta: możemy, ale z pewnymi ograniczeniami. Jeżeli biegamy sobie ( pod warunkiem, że nie jesteśmy na kwarantannie narzuconej nam osobiście przez Sanepid) samotnie, na jakiś bardziej odludnych terenach, unikając skupisk ludzkich i nie witając się uściskiem czy podaniem dłoni z każdą napotkaną osobą, to raczej nie ma przeciwskazań, byśmy sobie tak samotnie biegali. Jak już nie raz pisałem: wirus to nie ptak, który siedzi na drzewie, lampie czy naszych drzwiach wejściowych do domu czekając tylko aż nas będzie mógł zarazkami os.ać. Dlatego jeżeli nie ma kontaktu osobistego z innymi osobami, to nic nam nie grozi. Oczywiście dla wielu z nas takie samotne bieganie nie ma uroku, bo cała magia naszej pasji skupia się na tym, że możemy biegać w grupie, ale jeżeli faktycznie czujecie w sobie ogień naszej pasji, to ze zwykłego rozsądku wybierzecie tą drogę, a jeżeli nie możecie i nie potraficie biegać sami to cóż… lepiej przeczekać niż ryzykować. Czasy są ciężkie i ciekawe, ale damy radę i przetrwamy ten kryzys. Najważniejszy jest obecnie rozsądek, trzeźwa ocena sytuacji oraz nie wpadanie w panikę. Będzie dobrze bo musi. Nie ma innej opcji.

Ja sobie dzisiaj wcześnie z rana 12 km machnąłem takimi moimi bocznymi uliczkami, gdzie w czasie całego treningu widziałem 2 samochody i jedną osobę. No, ale u mnie jest wiadomo zadupie, gdzie psy szczekają tą częścią ciała skąd ogon wyrasta. Gorzej jak ktoś mieszka np. na osiedlach i tam biega. No cóż warto albo wybiec z osiedli, albo biegać w takich godzinach, gdzie innych zbytnio nie uświadczysz. Dla chcącego nic trudnego i zawsze się odpowiednia pora czy droga znajdzie..

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments