Biegamy i śmierdzimy

No i zrobiło się nam lato przez duże L. Oznacza to, że niemal podzwrotnikowe upały napłynęły do naszego kraju kąpiąc czy raczej smagając nas rozpalonymi promieniami niczym ognistymi biczami. Oczywiście zdecydowanej większości z nas to nie przeszkadza, bo ani upał, ani mróz, ani śnieg, ani deszcz nie zatrzyma nas przed oddaniem się naszej pasji.

Jednak bieganie w takim upale naraża nas, a szczególnie nasze otoczenie na wcale niemały dyskomfort. Powiedzmy sobie szczerze, kiedy zrobimy sobie te kilka czy kilkanaście kilometrów w słońcu i temperaturze zdecydowanie przekraczające nas wszystkich zakres komfortu, to po takim treningu jesteśmy spoceni niemal artystycznie, a przy okazji wydajemy zupełnie nieartystyczny fetorek. Jeżeli biegniemy spod domu i nim ktokolwiek nas powącha od bierzemy od razu kąpiel, to nie ma problemu. Nasz fetor, nasz problem. W końcu trudno, abysmy po biegu w upale pachnęli fiołkami. Gorzej, jeżeli udajemy się gdzieś na wyjazdowe bieganie i nie mogąc się wykąpać po wracamy tacy płynący potem i pachnący inaczej do domu komunikacją miejską. Kiedy wracamy naszym samochodem to tak samo jakbyśmy od razu szli do domu, nasz smród, nasz problem, ale wracanie komunikacją miejską…

Powiedzmy sobie szczerze, nasza pasja, naszą pasję, ale dlaczego robimy komory gazowe odurzające innych z pojazdów komunikacji miejskiej? No właśnie czy jest jakieś wyjście z tej impasowej, jakby nie patrząc sytuacji. W przypadku dużych biegów zorganizowanych problem można wyeliminować, gdyż zazwyczaj są tam przygotowane kabiny prysznicowe. Gorzej w przypadku biegów towarzyskich, czy chociażby np. parkrun, gdzie wiadomo jest bieg niekomercyjny, więc takich udogodnień nie ma. Ja obecnie po parkrun wracam biegiem do domu, więc nikogo na nic nie narażam. I myślę, że wprowadzę ten zwyczaj na stałe, a jeżeli z jakiś powodów nie będę mógł pobiec, to jednak pojadę chyba samochodem. W końcu fakt, że my mamy z biegania i ze śmierdzenia frajdę nie oznacza, że muszę tą frajdą obdarowywać innych. I myślę, ze jest to rozsądne wyjście z sytuacji. A po biegach zorganizowanych, jeżeli nie będą w Poznaniu, lub jeżeli będę zbyt zmęczony, by wracać biegiem prysznic obowiązkowy. Warto oddawać się naszej pasji wg zasady: biegaj, lecz pozwól żyć innym. I niech nasz smród z nami pozostanie.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Sport