Bieganie czarcim pazurem wspomagane

Zgodnie z informacją napisaną parę dni temu informacją, a w zasadzie zajawką wczoraj otrzymałem do przetestowania żel No Dol, którego dystrybutorem na terenie naszego kraju jest firma DKMEDIC https://dkmedic.pl/ . Zgodnie z informacją zamieszczoną na opakowaniu “żel zawierający Czarci Pazur, Dziki swojemu działaniu żel przynosi ulgę w przypadku bólu mięśni, bólu stawów oraz różnego rodzaju przykurczy ( bóle reumatyczne, urazy sportowe, kręcze szyi i bóle pleców)”. Brzmi to pięknie, ale czy będzie skuteczne? Muszę powiedzieć, że poważnie się nad tym zastanawiałem.

Jak pisałem od jakiegoś czasu mam problemy z mięśniem lewego uda, który promienuje aż do tylnej części kolana. Co by było mało, dwa, trzy tygodnie temu zaczęły się odzywać także górne mięśnie prawego uda. Już tak sobie myślałem: „no cóż zaczynam się sypać, w moim wieku to chyba już normalne”. Dlatego niczym zbawienie dobiegła do propozycja przetestowania żelu. Nie będę ściemniał, od razu po otrzymaniu, ledwo przybyła od razu w domu ją przetestowałem. Co prawda jest napisane na opakowaniu, żeby smarować rano i wieczorem, ale że od jakiegoś, dłuższego czuję pewne niemałe napięcie i może nie ból, ale jakąś bardzo mało przyjemną uciążliwość mięśni lewego uda, postanowiłem od razu po powrocie do domu i przed treningowymi kilometrami się nasmarować. I muszę przyznać, że przeżyłem szok. Po kilkunastu minutach przerabiając klasyka mogę napisać, że spięte mięśnie się rozpięły, a poczułem w nich niemal prawdziwą czarcią moc. Przyznam szczerze, że nie jestem osobą, która wierzy w cuda ale… cholera jakby cud się zdarzył. Napięcie mięśni zelżało na tyle, że poczułem lekkość biegowego bytu. Co będzie w następnych dniach zobaczę i opiszę, na razie wrażenie i odczucia są przyznam szczerze: szokujące. I to w tym bardzo pozytywnym wrażeniu. Może to ten czarci pazur mięśnie nasze swoim kłuciem wspomaga. Na razie, mimo że to dopiero pierwszy dzień jestem w szoku tak wielkim, że aż mogę napisać: czujecie bóle? Podarujcie sobie odrobinę czarta. Naprawdę pomaga. My biegniemy, a czart nas w bolące miejsca kłuje wypalając ból piekielnym ogniem. Napiszę krótko: kiedy boli, to No Dol ból ukoi. I jak zwykle nie czuję, że rymuję.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Sport