Dokończenie wczorajszych tematów

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo w czym rzecz. Robercie później poznany, czyli widzimy się na biegu mikołajkowym. Jeżeli Bieg Burgiela będzie kolidował z biegiem 27 grudnia to wybiorę Cytadelę i na Maltę nie pojadę. Zawsze są jakieś priorytety. Co nie przeszkadza, że nie zmieniam mojej opinii co do biegu w ramach parkrun 27 grudnia wyjątkowo w niedzielę, ale to moja prywata opinia. Powtarzam informację Agnes: Jak ktoś poluje na pakiet na poznański maraton oraz Forest Run na 50 km to są do nabycia u naszej znajomej szybkobiegaczki. Trzymam kciuki Agnes za powrót do zdrowia. To jest teraz najważniejsze. Dasz radę, jesteśmy z Tobą.
Dzięki Michu, za ciekawy komentarz biegi polecający. Wrzucam w całości, gdyż warto „Biegów jest mnóstwo interesujących, ale ja muszę trochę odpuścić – jak już wspominałem. Co warto polecić? Dyszka lub Piątka w Muzeum Rolniczym w Szreniawie (leśne ścieżki po WPN). Tydzień po maratonie poznańskim. –http://www.activusrun.pl/ Jeśli chodzi o crossy – to będą jeszcze 2 biegi z cyklu Biegam bo Lubię Lasy: Łopuchowo i Dziewicza Góra. Chyba zawsze są 2 trasy: ok. 5 i 10 km. 14.11 – rusza cykl Warta Challenge w Biedrusku… czyli maraton i półmaraton do wyboru… a może ktoś wybierze się do Kalisza? http://www.supermaraton-kalisia.kalisz.pl/index.htm
Jak ktoś chętny to zapraszam.

Ale pamiętajmy o jednym. Bieganie, bieganie starty, startami, ale o co jak o co ale nasze nogi, zdrowie dbać musimy. Dlatego po raz nty, w tym roku wybrałem się wczoraj do Reh Medu po kolejną dawkę wspomagającą moje siły biegowe. I jak to zwykle bywa, najpierw moje obciążone łydki oraz uda poczuły głęboką penetrację elektromagnetyczną za pomocą urządzenia Salus Talent. Następnie na łydkach zatańczyły wprawne palce pani Małgosi przywracając je do stanu radosnej szansy kolejnego użycia. No i na końcu znowu platforma wstrząsowa, czyli rodeo bez byka. I muszę przyznać że po 50 minutach takiej terapii poczułem się jak narodzony zupełnie na nowo. Znowu byłem gotowy do kolejnych biegowych bojów a moje ciało i nogi, aż nie mogły się doczekać kolejnej treningowej walki. No i oczywiście wróciłem do domu i pierwsze co to po napisaniu i wrzuceniu kolejnego tekstu w kolejny biegowy bój ruszyłem. Pobiegłem sobie zgodnie z planem 6,5 km, ale zdecydowanie spokojniej niż wczoraj. Musze przyznać, że czuje spory zapas biegowy. Wracając do wsparcia rehabilitacyjnego. Ktoś może powiedzieć: po co to robię? Póki nie boli szkoda kasy na chodzenie i inne takie z wyprawami związane. Odpowiem krótko: lepiej zapobiegać niż leczyć,boa kiedy zaboli to może już niestety być za późno. A Reh Med ma fajne propozycje cenowe. Mamy sesje półgodzinne czy godzinne, specjalnie przygotowujące go biegów pod daną imprezę, jak i po niej (znaczy się imprezie, czyli biegu) przywracające do zadowalającego na stanu. Znowu się wybieram w piątek przed Piłą. I mogę każdemu, kto chce by jego biegowa pasja płonęła jasnym ogniem bez zakłóceń i różnych wrzucanych do niego ( ognia) paprochów ze szczerym sercem polecić.

Dzisiaj w planie treningowo 11.5 km metodą biegowo-chodzącą czyli Gallowayem. Założenia były takie, ze czwartek i piątek potem luz, sobota parkrun, no a niedziela wiadomo. Wczoraj podczas wizyty w Reh Med pan Przemek zaproponował żebym w czwartek jeszcze na luzie chociaż krótki dystans, ale jakiś przebiegł. Bo dwa dni przerwy i krótki w sumie parkrun, to trochę mało. Więc może faktycznie w czwartek na luzie sobie jeszcze 6.5 km zrobię, ale jeszcze to przemyślę po dzisiejszym popołudniowym Gallowayu. Muszę przyznać, ze ta metoda coraz bardziej do mnie przemawia. Szczególnie niesamowita wręcz oszczędność energetyczna. Kto wie, może jednak na Drzymałę się zapiszę? To w końcu bieg jeden z najlepszych, ale już nie jedyny w swojej klasie. Dlaczego nie jedyny to chyba jasne, bo weekendowe śmiganie za F16 przebiło wszystko. Trudno będzie jakiejś imprezie dorównać. Co do Drzymały podejmę decyzję w okolicach 20.00. Bo o 22 może już być prawie pozamiatane. A zawsze mogę te 10 km potraktować, jako ostrzejszy trening przed Królewskim Dystansem.

Na koniec coś z innej dyscypliny. Hołowczyc zakończył swoją bogatą karierę wyścigową. Ciekawe,czy się przerzuci teraz na skoki narciarskie. Jak mieliśmy transfer wielkiego mistrza stamtąd, to dlaczego nie mamy tam. Chociaż mimo wszystko to chyba nie ten sportowy i mistrzowski poziom, co nasz pierwszy skoczek wielki. Skrobię pierwszy wielki, bo mimo iż jest klasą jedyną w swoim rodzaju, to jednak mistrzem olimpijskim nigdy nie został, czego o jego następcy, młodszym koledze czy kimś kto idzie za, ale w sukcesach wyszedł w sumie przed powiedzieć nie można. Ciekawe jak “Hołek” jako skoczek się spisze.

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments