Kto dogoni wiewiórkę?

W każdym chyba mieście są pewne wyjątkowe, często zupełnie nie wpisujące się w miejski charakter danej aglomeracji miejsca. Są to różnego rodzaju, parki, czasem lasy, jakieś ruiny, bunkry wymieniać można długo niczym litanię w Kościele. Tak akurat się składa, że u nas w Poznaniu mamy wszystkie takie wyjątkowe miejsca. Mamy i bunkry i ruiny, parki, lasy jednym słowem wyjątkowości ci u nas dostatek. Jednak nawet wśród tych wyjątkowych miejsc jest jedno takie, które szczególnie się wyróżnia. Tym miejscem jest nasza poznańska Cytadela. Położony praktycznie w samym centrum miasta ( koło 1 km od Starego Rynku) ponad 100 hektarowy park porośnięty drzewami, krzewami, zdobiony bunkrami,muzeami oraz alejami. Park w który znajdują się 4 cmentarze, na których pochowanych jest prawie 6 tysięcy osób zarówno tych, którzy bronili, jak i tych co zdobywali, tych co byli straceni, jak i służących w garnizonie.

Obecnie park jest ulubionym miejscem wszystkich aktywnych mieszkańców naszego miasta. I to mówimy tutaj zarówno o ssakach dwunożnych, poruszających się w pionowej pozycji, jak i tych mniejszych czteronożnych. O tych co latają, czy drążą pod ziemią, a nawet w drzewach nawet nie wspomnę. Dzisiaj chcę się zatrzymać na ssakach. A jest ci tutaj ich dostatek i wszystkie w ogromnej aktywności zanurzone. Zacznijmy od nas, ludzi. Na Cytadeli mamy zawsze tłumy biegających, spacerujących, szukających i oddających się wszelakim aktywnościom, łącznie z tymi o charakterze religijnym. Tutaj raczej nie spotka się osoby, która nie gustuje w aktywnym spędzaniu czasu. Taka osoba tutaj raczej nic dla siebie nie znajdzie. Można oczywiście usiąść sobie na ławeczce ozdobionej dookoła pięknymi okolicznościami przyrody, ale co dalej? Piwa nie przyniosą, obiadu nie zrobią, telewizji się nie poogląda, no chyba że się weźmie kompa i będzie miało bezprzewodowy dostęp do neta. No, ale jak długo ten komp wytrzyma bez podłączenia do prądu? No właśnie i tutaj jest problem, dla tych którzy nie gustują w aktywnym trybie życia. Z kolei dla tych aktywnych, raj na ziemi. Jest i gdzie pobiegać i co pozwiedzać i nie ważne, jak wiele razy się było zawsze można czymś nowym się zachwycić. Co do biegania, to można samemu, można z kimś, bo zawsze ktoś na Cytadeli tupta, jak i można w różnych biegach, chociaż sobotnich porannych parkrun wystartować.

A jak ktoś z jakiś powodów nie przepada za bieganiem w ludźmi zawsze może skorzystać z towarzystwa zwierząt różnego rodzaju. Na Cytadeli mamy setki wiewiórek, oo jak widać na zdjęciu ten wpis prowadzącym śmiało śmigają po drzewach i ścieżkach. Jak ktoś zwinny i szybki może spróbować im zabrać orzeszka. Widziałem też kiedyś parkę danieli z młodymi, a może to jeleń z łanią, albo kozioł z sarną. Aż tak bardzo ich nie rozróżniam, ale co parzystokopytne widziałem to moje. Ale też można i mieć czasem ostry trening interwałowy, kiedy basior albo wadera się napatoczą, a nie daj Siło Najwyższa locha z warchlakami pod opieką odyńca. Takie cuda i wtedy spie…lanie w podskokach tylko na poznańskiej Cytadeli.A cuda tutaj się zdarzają. Tak podsumowując można napisać, że ludzie nie są jedynymi mieszkańcami naszego miasta i zwłaszcza na Cytadeli widać jest to wyraźnie.

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments