Ostroga piętowa – przekleństwo osób biegających

Muszę przyznać, że odkąd zacząłem biegać kontuzje raczej mnie omijały. Owszem, od czasu do czasu cos zabolalo, ale na krótko i szybko mijało. Najdłuższa biegowa przerwa to było około tygodnia. Niestety wszystko co dobre się kiedyś kończy i w końcu dopadnia nas taka czy inna biegowa zmora. W moim przypadku wszystko zaczęło się w połowie lipca, kiedy zaczęła mnie pobolewać pięta. Na początku to ignorowałem traktując, jako w sumie niegroźną moją „piętę Achillesa”. To, że Achilles przez piętę zginął jakoś mnie nie przerażało. No, ale z dnia na dzień ból się stawał coraz bardziej nieznośny. W końcu przestałem biegać i zacząłem rozglądać się w sieci za przyczyną i możliwością jej leczenia.

Wtedy właśnie pierwszy raz usłyszałem, a w zasadzie przeczytałem o strodze piętowej czyli zapaleniu rozciegna podeszwowego. Próbowałem stosować różne metody tzw „samoleczenia”, zgodnie z tym, co wyczytałem w sieci. Niestety efekt nie był zgodny z moimi oczekiwaniami, dlatego nie będę się dzielił pseudo wiedzą naukową, którą w tym czasie zdobyłem. Po około dwóch tygodniach prawdziwie syzyfowych leczniczych działań poszedłem po rozum do głowy i zdecydowałem skontatkować się z lekarzem. Co prawda w czasie koronawirusa moja wizyta lekarska była bardzo specyficzna i oznaczała rozmowę telefoniczną, ale lekarka coś mi przepisała. W zasadzie zaproponowała mi dwie drogi dotarcia do nrmalności. Pierwszą to lekrstwo w formie kapsułe: DicloDuo Combi, a druga to masaż pięty i stopy za pomocą piłeczki ( tenisowej, gumowej) nie ma znaczenia, ale takie wielkości. Kładę piłeczkę na ziemi, na niej chorą piętę i stopę i koło 20 minut dziennie ją masuję posuwistym ruchem stropy na piłeczce w każdym kierunku.

Na razie moja kuracja trwa koło 3 tygodni i trzeba przyznać, ze jest wyraźna poprawa. Niestety o bieganiu na razie mogę zapomnieć, ale także do niego kiedyś wrócę. Mam tylko nadzieję, ze wcześniej, niż później. Najważniejsze, że już jest poprawa i myślę, że jak nic się nie pogorszy na początku września znowu zacznę tuptać. Na razie trwa walka, a lina wroga powoli zostaje przełamywana.

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Robert_II
Robert_II
22 sierpnia 2020 20:57

… to jest nas dwóch :(, ja niestety mam “mały problem” z kolanem

Michał
Michał
14 września 2020 07:56

heh po tylu latach biegania. Mnie to dopadło po nowym roku tak samo. Ortopeda twierdzi że pyk szybki zabieg, wyciąć i po sprawie bo rozcięgło trze o ostrogę. Ale ostatnio chodzę do fizjo który w Poznaniu ma dobre opinie. I on powiedział że jeszcze żaden z jego pacjentów nie musiał się “ciąć”. Ewentualnie w skrajnych przypadkach kieruje na falę uderzeniową. Często to ponoć od pospinanych mięsni w łydce itd. Ćwiczę to co mi kazał, roluję itd.