Społeczna mobilizacja wyborcza

Zwykle wybory w naszym kraju nie wyzwalały zbytnich emocji. Ot, była grupa i to bardzo liczna, sięgająca prawie połowę uprawionych, która miała to generalnie w pompie. Tak na zasadzie, nie interesuję się, nie wiem kto kandyduje, nie idę na wybory. I w zasadzie chodzą na wybory krewni i znajomi kandydatów, pewna grupa w taki czy inny sposób związana w ugrupowaniami, które wystawiały kandydatów, no i pewna wcale nie wąska grupa tych niezdecydowanych, o których zwykle trwała walka w kampaniach wyborczych. Tak jak napisałem, było to łącznie trochę ponad połowę wszystkich, którzy posiadają prawo wyborcze w naszym kraju.

Obecne wybory to jednak zupełnie inna społeczno-obowiązkowa półka. Muszę przyznać, że byłem w ten weekend np. na wyjeździe firmowym. Głównie byli tam młodzi ludzie, wśród których mogę śmiało napisać, że robię za dinozaura. I co mnie wyjątkowo zaintrygowało to fakt, że wszyscy mówili jednym głosem, że kiedy wrócimy idą na wybory. Zresztą ogromna liczba bliższych czy dalszych znajomych, nawet tych, którzy zwykle mówią, że mają sprawy polityczno-wyborcze tam gdzie słońce nie dochodzi czy jak kto woli, tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, tym raz jednym głosem mówili: dość, czas wstać, ruszyć dupsko z fotela i pójść spełnić swój obowiązek.

Muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem tej mobilizacji. Kto wie, może nasze społeczeństwo wreszcie zaczyna się budzić pod względem politycznym. Nie zamierzam tutaj pisać, kto na kogo i dlaczego. Ważne jest to, że ruszamy i oddajemy nasze głosy. Ciekawe jest to, że ogromna liczba Polonusów, mieszkających na co dzień za granicą także ruszyła do urn. Można śmiało napisać, że coś się dzieje.   Wielka narodowa cisza teraz panuje, bo jak oddaliśmy głos, to na razie nie ma jak mówić.

 Oczywiście nie sposób nie wspomnieć dzisiaj o Zakładzie Pogrzebowym Bytom i jego zapraszaniu do urn. Nawet taki czarny humor jest w ten dzień akceptowalne. Wiadomo, że frekwencja będzie wysoka, ale mimo wszystko i tak podejrzewam, że 1/3 naszego społeczeństwa i tak ma to dalej w pompie. I zwykle są to ci, którzy najbardziej potem narzekają i się dziwią.  Czy faktycznie coś się może zmienić, to jest prawdziwe i najważniejsze dla nas wszystkich dzisiaj pytanie.

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments