Trzecia, albo i czwarta młodość biegacza amatora

Na początku szybkie nawiązanie do wczorajszego komentarza Marka. Co do biegania w jednym bucie.. ok, ale co powiedz o tych co biegają boso? Co do ogolenia to różnie z tym byle ale generalnie zaczynam dzień od tańca z maszynką. Dzisiejszy wpis można napisać, że stanowi jakby podsumowanie czy jak kto woli kontynuacje wczorajszego. Tak dla przypomnienia tylko wspomnę, że podczas czwartkowego treningu mijanie przeze mnie podczas codziennego treningu młodzi ludzie dziwili się, że taki stary, a chce mu się biegać. Nie będę już głębiej wracał do tego co było wczoraj, tylko zatrzymam się na dzisiaj, bo stanowi idealną odpowiedź na mój wczorajszy wpis.

Dzisiaj z rana jak zawsze gdy jest taka możliwość w sobotni poranek udałem się na Cytadelę na parkrun. Wiem, że w końcu muszę się wybrać do Swarzędza, ale przed maratonem trudno mi będzie na taką odskocznie od ułożonego cyklu przygotowującego do mojego głównego tegorocznego startu się wybrać. Na razie realizuje mój sobotnie plan treningowy, czyli parkrun i po powrót biegiem do domu co daje koło 15 kilometrów. Kiedy znalazłem się na naszym miejscu zbiórki, jak zwykle ze znajomymi się przywitałem, trochę poplotkowaliśmy a potem na start.

Muszę przyznać, ze biegło mi się dzisiaj naprawdę super. Nie tylko widziałem, ale głównie czułem poprawę mojego biegowego samopoczucia. Zresztą nie tylko ja to widziałem. Kiedy mijałem znajomych słyszałem za sobą słowa: „ co to, trzecia czy czwarta młodość?”, „ co ty dzisiaj brałeś?”, „kurde ale zapier…”. Muszę przyznać, że to mnie tylko jeszcze bardziej zmotywowało. Muszę przyznać, ze był to bez wątpienia mój najlepszy w tym roku parkrun. Kiedy dobiegłem do mety inny znajomy biegacz stwierdził że nabrałem i lekkości i szybkości w czasie biegu. Dość napisać, że uzyskałem dzisiaj mój najlepszy czas od prawie roku. Tyle, że wtedy to był sporadyczny przypadek, a w ciągu takie czasy uzyskiwałem ponad 2 lata temu. Czyli było to wtedy, kiedy moja waga ostro startowała do góry. Obecnie mam natomiast kontynuację moich cotygodniowych popraw czasowych. Po mocne pracy w tygodniu ( czyli dwudziestce w niedzielę, interwałach i rytmach w poniedziałek i czwartek, oraz delikatnym podkręcaniu we wtorek i środę) znowu poprawiłem mój zeszłotygodniowy czas o ponad 20 sekund. Może napisać, że powoli zaczyna być przyzwoicie.

Natomiast podsumowujące te komentarze o trzecie czy czwartej młodości można śmiało napisać, że dzięki bieganiu zdecydowanie się odmładzam. I każdemu tego życzę.

0 0 vote
Article Rating

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments