Po ostatnich moich wpisach spotykałem się z pewnymi niewiary komentarzami, na zasadzie: jak można regularnie biegając mieć nadwagę czy jak możliwe jest bieganie przy nadwadze i nie złapanie kontuzji

Odpowiedzi ma te pytanie są krótkie: jeżeli biega o skłonność do otyłości, to dużo jest w naszych genach, metabolizmie oraz różnych predyspozycjach naszego ciała do takiego czy innego gromadzenia zapasów. Są ludzie, którzy mogę zjeść wiele i nic im nie jest, a są tacy, którzy jeżeli tylko trochę wykroczą ponad żywieniową normę, od razu łapią kilogramy. I nie ma tutaj znaczenia jaki sport przy okazji uprawiają. Jeżeli popuszczą żywieniowe wodze, to „nie ma bata”, zawsze waga będzie rosła. W tym momencie na chwilę krótkie rozszerzenie, gdyż parę osób już napisało, że komentarzach na FB, że to nie jest prawdą. No więc krótkie wytłumaczenie mądrzejszych w tym zakresie od mnie:
https://www.newsweek.pl/wiedza/zdrowie/metabolizm-czyli-dlaczego-jedni-moga-bezkarnie-jesc-slodycze-a-inni-tyja-od-liscia/r1gt2fz

I cóż mam właśnie takiego pecha, ale przy okazji mam to szczęście, że potrafię się zawziąć i zgubić to, co mi urosło. Co prawda nie bez wysiłku i sporych wyrzeczeń, bo bez tego trudno zgubić, ale jednak potrafię z tymi wyrzeczeniami jakoś żyć.

No i kolejne pytanie: jak można biegać z nadwagą. Owszem można, ale jak biegamy z nadwagą jest uzależnione od tego, ile tej nadwagi mamy. Jeżeli ktoś tak, jak ja obecnie ma te półtora do dwóch kilogramów do tego w procesie gubienia, to może już sobie pozwolić na praktycznie normalne treningi, nawet takie, które przygotowują do poważniejszego startu, czyli treningi z pewnym plusem. Natomiast jeżeli mamy powyżej 10 kg nadwagi ( co jeszcze parę miesięcy temu miałem), to nie polecam biegowej orki, gdyż prawdopodobieństwo złapania kontuzji czy urazu rośnie w sposób zatrważający. I jest duże prawdopodobieństwo, że tak się skończy. Dlatego w przypadku takiej nadwagi lepiej sobie truchtać treningowo tak do góra 5 kilometrów dziennie i łączyć to z ewentualnymi startami w parkrun, ale nic nadto. Dopóki nie zejdziemy do tych maksymalnie 5-6 kg plus i mniej, to lepiej nie rzucać się na ostry trening. Gra nie jest warta świeczki, a może się tylko dla nas źle skończyć.

Dużo jest też uzależnione od tego czy już biegaliśmy, czy dopiero chcemy zacząć naszą biegową przygodę. Jeżeli chcemy zacząć ze sporą nadwagę, to napiszę krótko: nie polecam traktowania biegania jako metody odchudzania. Nieprzygotowany do robienia kilometrów organizm ze sporą nadwagą może zamiast pozytywnie bardzo źle i szybko swoja przygodę zakończyć. Dlatego wpierw schudnąć a potem biegać. No, a kiedy zaczniemy biegać, dalej warto regulować swoją wagę i to co jemy, bo kiedy mamy skłonności do nadwagi, to żadne bieganie przy pozbawieniu hamulców żywieniowych nam nie pomoże. My, którzy mamy skłonności do nadwagi niestety całe życie musimy być żywieniowo czujni. Taki już nasz los.