Ciuchutko z boczku, z tyłu, albo i z góry wiosenna, z elementami letnich upałów pogoda zaczyna na nas spływać. Z dosyć dla niektórych przyjemnego chłodu, nawet z od czasu do czasu pierwiastkiem mroźnym okresu, który panował jeszcze praktycznie do połowy kwietnia, nagle tak trochę bez ostrzeżenie zrobiło się upalnie. I to tak trochę nagle bez ostrzeżenie i zbytnio bez pory przejściowej, która daje nam czas przestawienia się na upalne tory. Pogoda jakby dopasowała się do naszego życia: pędzi przed siebie, nie oglądając się na boki i za siebie i nie stosując półśrodków. Mamy praktycznie albo lato, albo zimę a jesień z wiosną objawiają się bardzo sporadycznie.

Dla nas, osób dla których realizacja życiowej pasji związana jest właśnie z przebywaniem na dworze stanowi to pewne utrudnienie. Chociaż z drugiej strony może nie tyle co utrudnienie, co raczej urozmaicenie. Trudno jest napisać, że mamy czasem idealnej do biegania pogody. Możemy stwierdzić, że jest albo za zimno, albo za gorąco. I nasuwa się nam pytanie: jak biegać w takich warunkach? No cóż, nie potrafimy zmienić i dopasować pogody do siebie, dlatego musimy sami dopasować się do niej. Tak po prostu nie ma innego wyjścia. Trzeba się odpowiednio ubrać i cóż trzeba robić swoje. Bo nie ma że ciepło, nie ma że zimno: kilometry same się nie pokonają.

Ba, napiszę więcej: bieganie właśnie w takich utrudnionych warunkach pogodowych ma w sobie wyjątkowy urok. Nie jest sztuką biegać w optymalnych warunkach. Nasza prawdziwa pasja wykuwa się wtedy, kiedy jest paskudnie i to niezależnie czy za zimno, czy za gorąco. Przerabiając jednego z XX wiecznych klasyków, stanowiących jakby ikonę poprzedniego ustroju możemy napisać: w takich warunkach hartuje się biegowa stal. A my biegnąc paleni słońcem, smagani upalnym biczem czujemy narastającą w nas moc. Potrafimy pokonać trudności, nie poddajemy się przeciwnościom, tylko właśnie wbrew wszystkiemu potrafimy podążać przed siebie. I tak naprawdę to jest prawdziwa biegowa sztuka. W takich niesprzyjających warunkach pogodowych czujemy że żyjemy, a nasza pasja nabiera niepowtarzalnego smaku. I jest naprawdę pięknie.