Jak to jest z bieganiem na kacu

Pod jednym z moich ostatnich wpisów znalazłem taki komentarz:                                                                   „Ja raz na  mocnym kacu i dużym niewyspaniu

Czytaj Dalej ->

19 Poznań Maraton – wprowadzenie

Wczorajszy dzień, to było już klasyczne budowanie nastroju i mentalne przygotowywanie się do dzisiejszego startu. Rano, jak co  sobotę udałem się na parkrun, bo starty startami, ale moja ulubiona poranna sobotnia piąteczka musiała się odbyć. Oczywiście potraktowałem parkrun czysto treningowo starając się pokonać trasę tempem, które marzy mi się jutro utrzymać. Co prawda na ostatnich metrach zmotywowała mnie ekstra pani, która biegła obok i trochę pogoniłem, ale gdyby udało się wcześniejsze

Czytaj Dalej ->


Bieganie na ssaniu

Zapewne wielu młodszych czytelników ( powiedzmy sobie szczerze, że pamiętający te czasy raczej rzadziej zaglądają na mojego bloga) nie do końca pamięta czy orientuje się na czym polegało uruchamianie samochodu na ręcznym ssaniu. Jak to głosi nieoceniona ciocia Wiki „ rządzenie rozruchowe nazywane potocznie “ssaniem” powoduje wzbogacenie mieszanki w momencie rozruchu zimnego silnika. Rozrusznik obraca wał korbowy silnika z prędkością ok. 100 obr/min co jest prędkością niepozwalającą na wytworzenie

Czytaj Dalej ->


Aktywna operacja biegacza amatora

Kilkanaście dni temu  pisałem o aktywnej podstawce, której głównym zadaniem jest zmiana wody zwykłej w żywą. http://biegaczamator.com.pl/?p=16739 . Tak jak wspomniałem otrzymałem do przetestowania właśnie taką podstawkę. Kiedy ją otworzyłem moje pierwsze odczucia były, że tak napiszę bardzo rezerwą nacechowaną. Ot metalowy krążek w drewnianym pudełku. Co to może dawać? Wstępnie myślałem, że to może będzie z jakimś prądem czy innym doładowaniem, które będzie powodowało, że

Czytaj Dalej ->


Wiejski festyn poznański, czyli Jarmark Świętojański

W niedzielę wybraliśmy się tropem zamierzchłych wspomnień na Stary Rynek w naszym mieście, gdzie po raz 43 trwa nasze poznańskie ludowe handlowanie czyli Jarmark Świętojański. Pamiętam jeszcze, kiedy jako dziecko wyczekiwało się z wielkim utęsknieniem, bo w szarości komuny, był to nieliczny błysk jasności, gdzie można było zjeść coś innego, podziwiać wyroby rękodzieła i zachwycać się kolorową innością.

W obecnych czasach, kiedy wszystko w sklepach już mamy, po marketach niemal zawodowo

Czytaj Dalej ->


Najsilniejsze naturalne afrodyzjaki

Dzisiaj z trochę innej bajki, gdyż czasem trzeba, jak to się mówi ożywić atmosferę. Tekst przeznaczonu raczej dla osób dorosłych, ponieważ dzieci nie znajdą tutaj dla siebie nic interesującego.  Dzisiejszym tematem będą afrodyzjaki, czyli  metody jak pobudzić zmysły. Wiadomo, że dla nas biegających już samo bieganie, jest bardzo silnym afrodyzjakiem, o czy nie raz już pisałem,. Taki mój podstawowy tekst w tym temacie:  http://biegaczamator.com.pl/?p=2855 . Jednak dzisiaj chciałbym zająć się naturalnymi produktami spożywczymi zwiększającymi możliwości seksualne. Postanowiłem je podzielić na dwa rodzaje, czyli te, które wspomagają panie, jak i te, które są bardziej wskazane dla panów.

Z racji, że Panie maja pierwszeństwo: jak podaje strona poradnik zdrowie:

Anyż – nie bez powodu jako ostatnie danie na swych słynnych ucztach starożytni Rzymianie podawali anyżowe ciasteczka. Bo zaraz potem kobiety ogarniała taka żądza, że bez zahamowań szafowały swymi wdziękami, zachęcając kochanków do amorów. Pierniczek z dodatkiem miodu i anyżu podobno rozpali każdą kobietę.

 Szafran – najdroższa przyprawa, pozyskiwana z wysuszonych kwiatów pewnego gatunku krokusa, podobno czyni cuda. Kiedyś wierzono, że jeśli dziewczyna będzie przez tydzień spożywała odrobinę szafranu, to bez trudu się ją zdobędzie, taka stanie się chętna.

Czekolada– zawiera m.in. tryptofan, który jest budulcem serotoniny – hormonu przyjemności uwalniającego się w stanie zakochania i podczas seksu. To również źródło fenyloetyloaminy, substancji należącej do grupy endorfin, która powoduje poprawę nastroju i przypływ energii. Jako afrodyzjak najlepiej działa czekolada gorzka o wysokiej zawartości kakao (przynajmniej 70%). Mleczna ma więcej tłuszczu i cukru, więc na dłuższą metę zamiast do pobudzenia przyczyni się do spadku energii, a przy tym pójdzie w boczki.

Marchew– jest kobiecym afrodyzjakiem nie tylko z powodu kształtu (bo to też ma znaczenie), ale dlatego, że substancje w niej zawarte, co podobno zostało naukowo dowiedzione, wzmagają działanie hormonów płciowych, co przekłada się na wzrost poziomu miłosnych uniesień. Sok z marchwi piła litrami słynna kochanka króla Francji, madame Pompadour. I uważała, że to zapewnia jej niezwykle intensywne przeżywanie rozkoszy.

 Wyciąg z Macy (roślina z Ameryki Płd) – wyraźnie zwiększa libido u kobiet i zmniejsza dysfunkcje seksualne u kobiet po menopauzie. Nawet w dużych dawkach nie wykazuje działań ubocznych.

  Miłorząb – równie skutecznie podnosi libido, zwiększa częstotliwość i intensywność pożądania seksualnego, odmładza cały układ płciowy. Zwiększa zadowolenie z życia seksualnego, zdolność do osiągania orgazmu i jego intensywność.
Pożądanie u kobiety mogą zwiększyć też owoce: granat, banan, melon, mango, avocado Jednak ich siła tkwi nie tyle we właściwościach ujawniających się po spożyciu, lecz… w kształcie. Przypominają one męskie prącie, jądra lub kobiecą waginę. Sam ich widok może być więc bardzo podniecający.

Dodatkowo na stronie bonavita możemy znaleźć

Kardamon – rewelacyjna przyprawa głównie do mięs. Dodawana jest także do męskich perfum. Intensywny zapach pobudzi zmysły kobiety. Dodatkowo charakteryzuje się niesamowitymi właściwościami zdrowotnymi.

Owoce – truskawki i banany skąpane w czekoladzie – nie oprze się im żadna kobieta. Pieszczą nasze zmysły smakiem i zapachem.

Wanilia – jej przepyszny smak ułagodzi nie tylko kobiety. Wzmocni libido, a w postaci lodów waniliowych z orzechami poprawi samopoczucie nawet w najsmutniejsze dni.

No i już przechodzimy do panów. Zgodnie z informacjami zawartymi na tym samym portalu poradnik zdrowie, na panów najbardziej działają:

Arbuz– podobno najmocniejszy ze wszystkich, to naturalna viagra. Pół arbuza ma moc jednej tabletki viagry. Najlepiej spożywać go razem ze skórką (zmiksowaną) lub w postaci soku. Już pół szklaneczki takiego soku skłoni do miłosnych szaleństw.

Brzoskwinie– zwane „piersiami Wenus”. Od zawsze działały kusząco na mężczyzn. Zawarte w nich witaminy i mikroelementy wzmacniają pożądanie, przedłużają rozkosz. Podobnie, choć nieco słabiej, działają morele i figi.

Gałka muszkatałowa – w średniowieczu stosowano ją jako środek na potencję, zyskała sobie opinię „przyprawy kochanków”. Mężczyzna, który spożyje te przyprawę, podobno od razu nabiera ochoty na seks. Ale uwaga, wystarczy tylko szczypta, aby osiągnąć efekt, a większa ilość może wywołać halucynacje.

Imbir – najskuteczniejszy jest, gdy spożywa się go w stanie surowym, ale suszony tez działa. Pobudza ukrwienie narządów płciowych, wzmaga i wydłuża erekcję. Wzmacnia doznania seksualne. Mistrzowie wschodnich ars amandi zalecali go w połączeniu z miodem, czosnkiem, cynamonem i goździkami oraz gałką muszkatołową, jako idealny środek na potencję.

Ostrygi – wieść niesie, że Casanova na śniadanie spożywał ich 50… Ale w gruncie rzeczy nie chodzi o ostrygi, tylko o zawarty w nich cynk i inne związki, zwiększające poziom testosteronu we krwi. Zamiast ostryg możesz więc sięgnąć po pestki słonecznika, dyni czy zjeść plasterek mięsa z indyka (ciemniejsza część). Zaś wyższy poziom testosteronu to większa ochota na seks, lepsze libido.

Krewetki – uznawane są za afrodyzjaki nie tylko dzięki wysokiej zawartości cynku, fosforu, potasu i magnezu, ale i za ich wyrafinowany smak. Podane w czasie romantycznej kolacji, z dodatkiem aromatycznych przypraw, ze względu na swoje erotyczne kształty, rozbudzą wyobraźnię.

Dodatkowo na stronie bonavita możemy znaleźć

Wanilia i czekolada mają również właściwości lecznicze i wszechstronne zastosowanie w kuchni, szczególnie w cukiernictwie. Waniliowe lody i czekolada rozpieszczą zmysły i poprawią ukrwienie narządów.

Eliksir z lubczyku pobudza i dodaje sił witalnych.

Cynamon rozgrzewa zmysły charakterystycznym zapachem, świetnie komponuje się na szarlotce.

Pieprz kajeński – przyprawa, która pobudzi zmysły mężczyzny, można go dodać do każdego rodzaju dań. Nadaje im wyjątkowy smak, pozytywnie wpływa na metabolizm organizmu i rozgrzewa.

Goździki mają intensywny, charakterystyczny aromat, a dodawane do czerwonego wina są idealnym sposobem na relaks.

 

No i na koniec taki ciekawy ,myśle przepis:

Czekolada działa nie tylko na kobiety, ale i na mężczyzn. Podobno pił ją sam Casanova. Oto przepis na rozgrzewający napój czekoladowy z chili, który możecie wypić oboje przed randką. Niewielki dodatek alkoholu wzmocni jego pobudzające działanie.

  • szklanka mleka (250 ml)
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
  • 5 łyżek śmietanki kremówki (30 proc.)
  • łyżka cukru
  • 1/4 łyżeczki sproszkowanego chili
  • łyżka rumu

W rondelku podgrzej mleko, śmietanę, dodaj chili i cukier, mieszaj do rozpuszczenia. Posiekaj gorzką czekoladę. Gdy mleko zacznie się lekko gotować, wsyp kawałki czekolady i mieszaj aż się rozpuści. Pogotuj napój przez kilka minut na małym ogniu do uzyskania gładkiego, aksamitnego płynu. Podawaj w filiżankach, udekorowany bitą śmietaną.

Mam nadzieję, ze ta zmiana tematu zostanie mi dzisiaj wybaczona… Czytaj Dalej ->


Bieganie – pasja ludzi zawodowo osiadłych

Wydaje się, że bieganie jest pasją, którą może uprawiać praktycznie każda osoba niezależnie od stanu majątkowego, rodzaju wykonywanej pracy, wieku i wszelkich doświadczeń czy osiągnięć życiowych. Niby tak, ale tak chyba raczej nie do końca. Ostatnio zdarzyło mi się kilka dni, kiedy w pełnym tego słowa znaczeniu musiałem trochę fizycznie podziałać. Miałem bardzo dużo ruchu, noszenia, dźwigania, chodzenia i ogólnie od nadmiaru aktywności nie mogłem się opędzić. I napiszę krótko, kiedy wracałem do domu „skatajony czy też jak kto woli zmęczony jak koń po westernie”, to kiedy miałem się przebrać i pójść biegać, to tak szczerze pisząc, po prostu mi się nie chciało. Byłem już tak zziajany, że kiedy pomyślałem, że jeszcze te naście kilometrów trzeba zrobić, to tak po ludzku i zupełnie bez owijania w bawełnę mogę napisać, że zupełnie mi się nie chciało i miałem w głębokim poważaniu samą myśl, by wyjść pobiegać. Kiedy jedna, tuptająca strona mówiła: idziemy biegać, to druga pracująca i utrzymująca tą biegającą dawała jasne i zdecydowane veto głosząc jasno i wyraźnie: nie pobiegniemy tą drogą, dzisiaj odpoczywamy statycznie, a nie dynamicznie. No i muszę przyznać, że argumenty tej utrzymującej nas strony były niestety nie podważenia. Sprowadzały się w zasadzie do jednego zdania: „ja nas utrzymuję ja decyduję. Pójdziemy biegać, a skąd brać siły, jeżeli nogi ledwo drobią”.

 

No i taka jest prawda. Jeżeli ktoś pracuje fizycznie, zalewając się przy tym potem, to później po powrocie do domu marzy jedynie o siedzeniu, telewizorze czy ekranie kompa, a nie o fizycznych rozrywkach, które jeszcze nas bardziej obciążają i powodują, że następnego dnia już zupełnie się nie chce pracować. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, jeżeli ktoś całe dnie spędza siedząc w pracy  za biurkiem, wertując papiery, działając przed ekranem, dzwonić po różnych takich, czyli prowadząc styl pracy osiadły. W takiej sytuacji energia się kumuluje w nas i szuka możliwości uwolnienia. No i kiedy wracamy do domu, to marzymy o aktywności fizycznej, bo w końcu w  naturze musi istnieć równowaga. Jeżeli pracujemy na pupie, to potem musimy nasze zasiadłe ja rozruszać. I wtedy bieganie jest super sprawą. A im większy poziom siedzenie, tym bardziej nas potem ciągnie do biegania. I to jest chyba naturalny poziom rzeczy. Czytaj Dalej ->